janow18NOWY TARG. Kilka dni w Nowym Targu i na Podhalu spędziła gwiazda telewizji, radia, teatrów i musicali – Robert Janowski. Piosenkarz, aktor teatrów głównie warszawskich i Teatru Muzycznego w Gdyni, prezenter, przy tym poeta – przyjechał z żoną Moniką Głodek, w asyście ludzi mediów, w tym przedstawicielki wydawnictw kobiecych i biznesowych – efektownej, eleganckiej Ilony Ostrowskiej. Towarzyszyli mu też młodzi piosenkarze.

Nazwisko ikony teleturnieju „Jaka to melodia?” przyciągnęło do restauracyjnej sali hotelu Casa mnóstwo miłośników jego talentu, osobowości i głosu. Usłyszeć na żywo charakterystyczny, głęboki i przyjemny tembr, zobaczyć błysk w oku idola – to były największe bonusy kolacji na ósmym hotelowym piętrze. Powiało tam Warszawą i dobrą piosenką, przy czym bohater wieczoru - którego rozsławiła rola w musicalu „Metro” Janusza Józefowicza i Janusza Stokłosy i w pierwszej obsadzie podbijał Brodway – zanucił z publicznością tylko kilka znanych szlagierów. Śpiewaczą pracę wykonali za niego młodzi wokaliści: Arkadiusz Obrzut, Łukasz Zimończyk i Artur Gotz.

Robert Janowski natomiast polecał swoje książki i nową płytę „Najpiękniejsze melodie” – owoc sentymentu do piosenki z lat 20-tych i 30-tych i własnych interpretacji muzycznych brylantów. Ale przede wszystkim – szczery, naturalny, z poczuciem humoru i dystansem do siebie, gawędzący też o domowym i rodzinnym wymiarze swojego życia, sposobach na codzienne podsycanie płomyka miłości - udowodnił, jak łatwo potrafi łapać kontakt z publicznością i jak szybko za jego sprawą przebiegają różne fluidy, elektryczne impulsy między sceną a widownią. Nagrodziły to prezenty, gratulacje, reakcje siedzących przy stolikach i sympatyczna atmosfera wieczoru.

Pobyt gwiazdy ekranu, eteru, musicali i teatrów - niewątpliwie dowartościował nowotarżan, którzy po spotkaniu w Casie na pewno nie mieli już powodów, by czuć się jak mieszkańcy „miasta przy przystanku”. Walor wychowawczy tego wieczoru był i taki, że nienaganna sylwetka idola dobitnie świadczyła, jaki wpływ na prezencję i kondycję ma uprawianie sportu.

Wieczór z Robertem Janowskim

Fot. Anna Szopińska