bacowludz18PODHALE. Owcze stada zeszły z hal. Jesienne Święto Bacowskie w ludźmierskim Sanktuarium uroczyście i pobożnie zakończyło dzisiaj wypasowy sezon – sezon wyjątkowo długi, ciepły, obfity w trawę i mleczne pożytki.

Szczególne święto owczarskiej branży zwane jest też Bacowskimi Dożynkami. To dziękczynienie za dobry wypas, pogodę, dostatek trawy, bezpieczeństwo ludzi i zwierząt na halach, wreszcie obfitość mleka i serów – kończy zwyczajowy okres wypasów – liczony od św. Wojciecha, czyli 21 kwietnia, do św. Michała, czyli do 26. września. Tego roku – ze względu na sprzyjającą aurę – wypas trwał znacznie dłużej, bo letnie temperatury nastały w kwietniu, a prognoza zapowiada, że jeszcze i w listopadzie będzie można wyprowadzać owce na przydomowe pastwiska.

Jesienna edycja Święta Bacowskiego zgromadziła hodowców, baców, juhasów i ich rodziny, przedstawicieli Stowarzyszenia SZLAK OSCYPKOWY i Towarzystwa Produktu Górskiego. Do Ludźmierza przyjechała nawet delegacja z ziemi limanowskiej. W progach świątyni witał wszystkich przybyłych na dziękczynienie za cały wypasowy sezon – ks. kustosz Jerzy Filek.

Homilię do zgromadzonych na uroczystej sumie głosił ks. Andrzej Kwak, proboszcz z Maruszyny i srebrny jubilat. Góralską oprawę – z czytaniami, śpiewem i muzyką – zapewnił miejscowy Oddział Związku Podhalan.

- Tam na halach, pośród natury, w pogodzie i niepogodzie, zdani na Opatrzność – wtapiacie się w dzieło Stwórcy – mówił proboszcz z Maruszyny do baców i juhasów. Wskazywał też na pasterski etos i potrzebę jedności w Ojczyźnie, a całej owczarskiej branży życzył, by jej zbożna praca była doceniana.

Jesienne Święto Bacowskie w Ludźmierzu

Fot. Anna Szopińska