derenk1POWIAT TATRZAŃSKI. Tradycyjnie jesienią przyjechali do Białki Tatrzańskiej potomkowie polskich osadników z Derenku pochodzących z Podhala i Spiszu. Przybyli tym razem na odpust Matki Bożej Różańcowej obchodzony w Parafii Świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Białce Tatrzańskiej, jakby nie patrząc ze względu na swoje korzenie również i ich parafii!

Dzień wcześniej jadąc z Węgier odwiedzili Żywiec i zajrzeli do niezwykłego Muzeum Browaru Żywiec. Obiekt ten znajduje się na Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego oraz na tzw. punkcie kotwicznym Europejskiego Szlaku Dziedzictwa Przemysłowego (European Rout of Industrial Heritage). Browar ten jest jednym z najstarszych w Polsce, założony został w 1856 przez arcyksięcia Albrechta Fryderyka Habsburga. W Wadowicach zobaczyli Papieską Bazylikę Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny, a w Wieliczce w Kopalni Soli zapoznali się m.in. z legendą księżnej Kingi, która przyniosła bogactwo soli z Węgier do Polski.derenkW uroczystym spotkaniu w Białce Tatrzańskiej uczestniczyli ze strony polskiej wójt Gminy Bukowiny Tatrzańskiej Stanisław Łukaszczyk, wiceprzewodniczący Rady Powiatu Tatrzańskiego i zarazem prezes Związku Polskiego Spisza Jan Budz, Julian Kowalczyk – prezes Stowarzyszenia Rozwoju Spisza i Okolicy, ks. proboszcz Jan Byrski wraz z ks. wikariuszem Mieczysławem Szlagą. Prawie od początku ks. Byrski uczestniczy w spotkaniach – zarówno w Białce jak i w Derenku – i jest niepisanych ojcem duchownym derenczan. Nie można było inaczej, w spotkaniu uczestniczyli Jadwiga Plucińska i dr Janusz Kamocki z Krakowa, którzy wiele lat temu uświadomili derenczanom, że ich korzenie są na Podhalu i Spiszu.
Na czele ponad 50. osobowej grupy derenczan przybyła Jolán Poros Andrásné – przewodnicząca Wojewódzkiego Samorządu Polskiego województwa Borsod-Abaúj-Zemplén, członkowie tegoż Samorządu Rémiás István i Fekete Dénes oraz Imre Michalik – reprezentujący Park Narodowy Krasu Węgierskiego (Aggteleki Nemzeti Park), na którego terenie znajduje się obecnie Derenk.
Wójt Stanisław Łukaszczyk i Jan Budz bardzo ciepło powitali derenczan, nawiązali do niedawno odbytego w Bukowinie Tatrzańskiej zjazdu Kuruców, który tak jak i związki derenczan wiążą nasze stosunki polsko-węgierskie, ubogacają je. Wójt Łukaszczyk wprost życzył, by nasze dzieci po latach kontynuowały te związki.
Julian Kowalczyk nawiązał do ostatniego wydarzenia – podpisanego w Derenku - porozumienia o współpracy pomiędzy BORSOD-TORNA-GÖMÖR EGYESÜLET z Edelény, a Stowarzyszeniem Rozwoju Spisza i Okolicy z siedzibą w Łapszach Niżnych. Wspomniał, że w tej chwili finalizuje się projekt współpracy, na który starają się otrzymać środki z urzędu marszałkowskiego województwa małopolskiego. – Mam nadzieję, że dzięki temu wsparciu uda się podjąć działania kulturalne i gospodarcze. Pracujemy nad tym i nasza współpraca powiedzie się, jak będziemy współdziałać – powiedział.
Jolán Poros Andrásné zwracając się do gospodarzy podkreśliła, że derenczanie czują się tutaj jak w rodzinie, nasze kontakty są właśnie takie. Los sprawił, że nasi dziadowie przywędrowali na Węgry. Gdyby tak się nie stało mieszkali by tutaj, ale historia płata figle. – Teraz mamy dwie ojczyzny Węgry i Polskę, które tak samo kochamy – podkreśliła. Nawiązała do rozmów polskiego i węgierskiego LGD, do podpisanego porozumienia. – Potrzebujemy współpracy, życzę sobie żebyśmy wspólnie doszli do celu. Bardzo poważne zadania sobie postawiliśmy w Miszkolcu, chciałabym założyć szkołę polską do nauki języka i zrobię wszystko by taka powstała – powiedziała mając łzy w oczach. – Dlatego proszę wszystkich, by nam pomogli pokonać przeszkody. Jestem pochodzenia polskiego i chciałabym, aby nasze dzieci uczyły się języka naszych przodków. Julian Kowalczyk ze strony polskiego LGD obiecał, że przywiezie takie pisma wspierające z naszej strony.
Dr Janusz Kamocki powiedział, że od dwudziestu lat wraz z Jadwigą Plucińską zajmuje się niewielką polską grupą derenczan. O ile znane jest Istvanmajor swoiste centrum ich osadnictwa to istnieje drugie małe Andrástanya, do którego w tym roku po raz drugi dotarli. – To było wzruszające, że w tej miejscowości mieszka kilku Polaków i potrafili oni wybudować piękną kaplicę – powiedział. – Od razu pomyśleliśmy, że chcielibyśmy coś zostawić im na pamiątkę. Razem z Jadwigą Plucińską przekazali dwie świece gromniczne. - Dobrze wiemy, że są to świece inne niż wszystkie, związane z jednym z najstarszych świąt chrześcijańskich. Ofiarowaniem Pańskim. W Polsce ma charakter maryjny i nazywane jest świętem Matki Bożej Gromnicznej.
Jadwiga Plucińska nawiązując do dwóch świętych apostołów Szymona i Judy Tadeusza łączących derenczan z Ojczyzną powiedziała śmiejąc się, że mamy obecnie dwóch aniołów Józków: Paducha i Remiasza, których odtąd zwać będziemy – pierwszego Białczańskim, drugiego Derencon.
Wieczór muzyką okrasili „Białcanie", którzy porwali wszystkich do tańców i śpiewania. Ktoś patrzący na to zupełnie z boku nie widziałby różnicy pomiędzy derenczanami, a białczanami czy spiszakami, co świadczy tylko o wspólnych korzeniach.
W niedzielę derenczanie wzięli udział w odpuście Matki Bożej Różańcowej. Uroczystą mszę św. odprawił ks. kanonik Marian Wanat w koncelebrze ks. Jana Byrskiego, czytania były dwujęzyczne. Sugestywne kazanie o roli różańca w życiu chrześcijanina wygłosił ks. Marian Wanat. We mszy i w procesji do pięciu ołtarzy uczestniczyło dwunastu kapłanów z całego dekanatu.
Pobyt derenczan i całą logistykę ich pobytu w kraju ponownie przygotowali Anna i Józef Remiaszowie z Białki Tatrzańskiej.

Galeria zdjęć