1SPISZ/ŚLĄSK. Na prestiżowej śląskiej scenie, w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu, odbyła się V Międzynarodowa Parada Regionów. W zamierzeniu organizatorów występujące zespoły mają stworzyć podczas wspólnych prezentacji barwny spektakl otwierający przestrzeń międzykulturowego dialogu.


Organizatorami festiwalu był Związek Górnośląski, Regionalny Ośrodek Kultury w Katowicach oraz Dom Muzyki i Tańca w Zabrzu. Uroczystego otwarcia dokonała Małgorzata Mańka-Szulik prezydent miasta Zabrze wraz prezesem Związku Górnośląskiego Andrzejem Stanią i dyrektorem Regionalnego Ośrodka Kultury Adamem Pastuchem.
Przed ponad półtora tysięczną widownią wystąpiły zespoły reprezentujące różne kręgi kulturowe. Pierwszy zaprezentował się Zespół Pieśni i Tańca Silesianie działający przy Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach. Jednym z najbardziej spektakularnych występów zespołu odbył się podczas EXPO 2010 w Szanghaju. Silesianie reprezentujący Polskę zachwycili wówczas międzynarodową publiczność.23Drugim był zespół Jurgowianie ze Spisza, faktycznie używający mało marketingowej nazwy: „Zespół Cepelia – Podhale grupa spiska z Jurgowa". Trzecim zespołem byli Bandurzyści „Karpaty" ze Lwowa, wirtuozi gry na unikalnych, tradycyjnych instrumentach karpackich. Bandura jest instrumentem ludowym należącym do chordofonów, w których źródłem dźwięku jest drgająca struna. Zamykającym Paradę był Cygański Teatr Muzyczny TERNO, światowej sławy ensemble artystów tworzących widowisko oparte na motywach kultury romskiej.
Spiszacy z Jurgowa zapowiadani byli przed imprezą jako jeden z najsłynniejszych zespołów podhalańskich! Wiele racji w tym było, bowiem w swoim dorobku jurgowianie już mają zdobyte na festiwalach w 1985 „Złote Serce" w Żywcu, „Srebrną Ciupagę" w Zakopanem, czy „Złotego Smoka" w Krakowie. Zespół uhonorowany został w 1988 nagrodą Oskara Kolberga - najwyższym odznaczeniem „Za zasługi dla kultury ludowej". Program mają dość różnorodny. - Jest stały od kilkudziesięciu lat – powiedziała Sylwia Plucińska, kierowniczka zespołu. - Do podstawowego repertuaru dochodzą dodatkowo takie jak prządki, które w tym roku prezentowaliśmy na festiwalu w Żywcu, czy „Wkupuwanie do parobkók", czy „Ogrywanie Mojek", wspólne przędzenie lnu. Tańczymy ciardasie, polki, pokazujemy figle przeniesione żywcem z polan, obrzędowy taniec mazur, zbójnicki, staro baba z przyśpiewkami.
Zespół w Zabrzu nie wystąpił w pełnym składzie, dlaczego? – Faktycznie, przy innych wyjazdach wychodzi ok. czterdziestu osób, a dzisiaj niecała połowa. Tak wyszło, niektórzy się rozchorowali, mieli dodatkowe zajęcia w szkołach, na studiach, w pracy, ale myślę, że i w takim składzie: podstawowych sześć par i kapela, jesteśmy w stanie pokazać się z najlepszej strony – powiedziała Sylwia Plucińska. Rzeczywiście podobali się publiczności, a zabawy chłopców podczas wypasania owiec na halach, czy efektowny zbójnicki zebrały ogromne brawa.
Młody zespół wspomagał Józef Górka. - Dzisiaj trzeba to nazwać wsparciem, kierowniczka mnie usilnie namawiała, by przyjechać. Zresztą ciągnie mnie, bo lata całe w małym i dużym zespole występowałem. Z folklorem jestem związany od lat i nie trzeba mnie było długo namawiać. Wystąpiłem w takim symbolicznym tańcu, ale zawsze – powiedział skromnie. Tym „epizodem" był obrzędowy taniec „Staro baba" okraszony przyśpiewkami. - Powolny, najpowolniejszy, chociaż tu trzeba zaraz powiedzieć, że to jest taniec młodej pani. Zaraz po oczepinach, na ogół po północy, pierwszy taniec Starą babę młoda pani tańczy z drużbami i dlatego ten strój: piękne gęsie pióra, wielki pas, sukmana, a jest on oryginalny, rzucający się w oczy, występuje tylko u nas w Jurgowie – mówi akcentując Józef Górka.
Zarówno Sylwia Plucińska, jak i Józef Górka podkreślali, że występowali z zespołem już w całej prawie Europie, na wielu scenach w kraju, a na Śląsku po raz pierwszy i od razu w Zabrzu, przed tak dużą publicznością. Dodać można, że udanie.

Więcej zdjęć z galerii

ZDJĘCIA