Uczestnicy Fot. Anna SzopińskaNOWY TARG. To był gorący, parny czerwcowy czas. Czas wypełniony niezwyczajnym uniesieniem, szerokim zrywem górali, dumą, że Papież-Polak tak się uparł, by odprawić mszę dla rzeszy Podhalan. Wypełniony też nadzieją, że Duch „odnowi oblicze TEJ ziemi" i wielką międzyludzką solidarnością. Mimo niechęci władzy, mimo zastraszań, pogróżek, kłód rzucanych pod nogi organizatorom pielgrzymki i ludziom urządzającym lotnisko jako miejsce mszy odprawianej przed może i ponad milionowym tłumem wiernych.

Uczestnicy Fot. Anna SzopińskaTen tłum Wspomina Barbara Jędrysko Fot. Anna Szopińskabył odpowiedzią Wspomina Teresa Rusnak Fot. Anna Szopińskana wolę i Wspomina Józef Staszel Fot. Anna SzopińskaJanaSolistka z Septymy Fot. Anna Szopińska Pawła II, Tadeusz Jędrysko przy makiecie swojego ołtarza Fot. Anna Szopińskana jegoZdjęcie archiwalne miłość Zdjęcie archiwalne do Rozbiórka ołtarza - zdjęcia archiwalnegór. Zdjęcie archiwalne Ludzka rzeka od nocy poprzedzającej mszę spływała w kierunku lotniska z Podhala, Spisza, Orawy, także ze Słowacji.
Po 34 latach od pamiętnego czerwca 1979 roku spotkanie w ratuszu zgromadziło uczestników wydarzeń zakończonych burzą, ulewą, brutalną rozbiórką drewnianego ołtarza i exodusem zmoczonych ludzi przez Dunajec, nawet wpław.

Fakty związane z mszą na lotnisku i papieską wizytą w Nowym Targu za czasów wojewody nowosądeckiego Lecha Bafii były już wielekroć opisywane we wspomnieniach. Kulisy przygotowań odsłaniał ś.p. dr Józef Grzybek w swojej obszernej relacji, ale fantastyczną rzeczą jest możliwość posłuchania świadków i współtwórców oprawy papieskiej wizyty. A zaprosiły ich do ratuszowej sali MOK i Muzeum Podhalańskie.

Młodzieży trudno będzie dziś pojąć, że całe to pamiętne religijne wydarzenie na lotnisku rozgrywało się pod okiem potężnych sił policji, ZOMO, służb specjalnych, a z zarośli przy południowej stronie lotniska gesto błyskały szkła lornetek...

Dzieje ołtarza projektowanego przez Tadeusza Jędryskę, autora także wielu podhalańskich kościołów, odtwarzała żona ś.p. nowotarskiego architekta, pani Barbara. Wspominając, jak Lech Bafia najpierw nie chciał dopuścić do papieskiej wizyty w Nowym Targu, a potem oschle witał Papieża jako „Pana" i resztę mszy spędził w biurach lotniska, pośród partyjnej świty i milicjantów.

Uskuteczniona w rekordowym tempie kilkunastu dni budowa sektorów to był po prostu popis: możliwości góralskich cieśli, ofiarności ludzi zwożących drewno, zaangażowania kobiet przygotowujących jedzenie dla ludzi zajętych robotą. Żadna państwowa firma z tego terenu nie uporałaby się w tak krótkim czasie z takim nadzwyczajnym zadaniem.

Z ołtarza – po brutalnej rozbiórce i rozszabrowaniu drewna – ocalały tylko szczyt, tron papieski, pulpit liturgiczny i krzyż. Tron i krzyż – wraz z makietą ołtarza – znalazły godne miejsce w ratuszowej Izbie poświęconej osobie i bytności Jana Pawła II. Brutalna, pospieszna rozbiórka ołtarza dokonywana przez czołgowy dźwig i junaków miała zapobiec temu, by ołtarz stał się obiektem kultowym.

Dar, który Jan Paweł II otrzymał w Nowym Targu – gobelin z Jego herbem – wyszedł spod reki Teresy Rusnak, a nauczycielka i tkaczka też dołączyła do grona wspominających w ratuszu.

Muzykę góralską w sile ponad 100 smyczków organizował wtedy i jej przewodził Józef Staszel, namawiając gorąco muzykantów do przywdziania starodawnego odzienia, do zamanifestowania regionalnej tożsamości. Sam składał strofy niezapomnianych śpiewek, które unosiły się w niebo znad lotniska.

Półtysięczna rzesza chórzystów śpiewała podczas mszy pod dyrekcją chórmistrza Józefa Grzybka. Zarówno rolę chórów, jak i atmosferę tłumnej mszy, przeżycia towarzyszące goszczeniu Jana Pawła w stolicy Podhala – wzruszająco opisała już wcześniej w swoich wspomnieniach pani Zofia Sokołowska.

Z trójki ubranych po góralsku pierwszokomunijnych dzieci, które witały wtedy Papieża – Małgorzata Szwarc-Pajerska, Barbara Fryźlewicz i Paweł Gędłek – pozostały dwie panie, bo Paweł Gędłek, aktor, zmarł dziewięć lat temu.

35-ej rocznicy czerwcowej wizyty, jak zapowiedział burmistrz Marek Fryźlewicz, będzie towarzyszyło upamiętnienie jeszcze jednego miejsca – „wikarówki" przy kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa, bo tutaj przyszły Papież, jako kardynał, mieszkał ongiś przez tydzień, wizytując parafię.

Wymowę wspomnień wzmacniały obrazy pojawiające się na ekranie – fragment transmisji telewizyjnej z mszy na lotnisku, archiwalne zdjęcia, slajdy. Klimat tworzyły też występy wokalistek z „Septymy". Dla świadków było to wskrzeszenie niepowtarzalnego klimatu, a dla tych, których jeszcze wtedy nie było na świecie – spotkanie uczestników mogło być lekcją wiary i historii. Tylko że kameralne warunki nie pozwalały na tłumniejszą obecność. Może trzeba by takie spotkania rejestrować i odtwarzać, a może powtarzać przy szerszej publiczności. Bo świadkowie i uczestnicy też odchodzą...

Na szczęście wiele materiałów związanych z wizytą – także audio-wizualnych - dostępnych jest w ratuszowej Izbie.