P3420033NOWY TARG. Tam, na nieludzkiej ziemi, zabito wiarę, nadzieję, miłość – jednym strzałem w tył głowy… - to tylko jeden cytat z bogatego w treści i wzruszenia montażu słowno-muzycznego, jakim uczniowie klas 2b i 7b Szkoły Podstawowej nr 4 im. Króla Kazimierza Wielkiego Na Niwie uczcili tragiczne dla Polaków i nierozerwalnie z sobą związane rocznice: zbrodni katyńskiej dokonywanej wiosną 1940 roku i katastrofy smoleńskiej w roku 2010.   

„Kamienie wołać będą…” – taki był tytuł programu zainscenizowanego w Galerii BWA „Jatki”, który zawarł w sobie historyczne przypomnienie ofiar Katynia i polskiej elity, która straciła życie w Tupolewie, lecąc, by oddać hołd zamordowanym na „nieludzkiej ziemi”. O obu bolesnych ranach w naszej narodowej świadomości młodzież opowiedziała strofami poezji, najlepszymi utworami, jakie wyrosły z pamięci obu przerażających wydarzeń.

Tylko guziki nieugięte

przetrwały  śmierć świadkowie zbrodni

z głębin wychodzą na powierzchnię

jedyny pomnik na ich grobie…

- to akurat strofa z wiersza Herberta, ale 40-minutowy program, przygotowany pod kierunkiem nauczycielek: Marleny Sulki, Beaty Stasik, Anny Gutt-Kołodziej – zawierał całe mnóstwo obrazów i myśli, które poruszają do głębi.

Młode drzewko tu i ówdzie owinięte skrwawionym bandażem, kamienne ręce wystające z ziemi – to tylko elementy scenografii, jaką obmyśliła i wykonała inna nauczycielka, Alicja Jangrot.

P3420040

- Pewnie zapomnieć byłoby łatwiej, nie patrzeć na potworne ślady męczeństwa naszych rodaków. Odwrócić głowę od upiornego obrazu historii. Ale jeśli my nie będziemy powtarzać tego smutnego refrenu, przypominać okrutnej męki polskich bohaterów, jeśli my umilkniemy – to kamienie wołać będą albo drzewa to pytanie będą śpiewać… – mówili uczniowie z powagą i przejęciem niezwyczajnym dla ich wieku. Takie przeżywanie to ich osobista wrażliwość, ale też obraz domowego i szkolnego wychowania. Świadkami byli przedstawiciele miejskich władz, którzy nie żałowali czasu, żeby obejrzeć ten program.

Słowno-muzyczny program "czwórki"

Fot. Anna Szopińska