paczkow18NOWY TARG. Czarowne, przesycone słońcem, pełne świetlistych barw pejzaże; miejsca, które kuszą, by wejść w prostokąt ram i poczuć na skórze ciepło, chłonąć całym sobą cudowną chwilę. Taka jest druga część wystawy prac Dominiki Paczkowskiej w nowotarskiej Galerii BWA „Jatki” – wystawy której artystka nadała tytuł „Tajemnica wyspy M”. A pierwsza część, pokazująca wcześniejsze dzieła, jest pełna niepokojących symboli i ciemniejszych barw. Między tymi dwoma okresami życia i tworzenia stoi doświadczenie obecności Boga – religijne, mistyczne, przeżycie.

Autorka obrazów, które – zwłaszcza jeśli chodzi o pejzaże – wydają się zakorzenione i w realizmie, i nurcie kolorystycznym - jest absolwentką Wydziału Sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego, stypendystką ministra nauki i szkolnictwa wyższego. Przyjechała z Krosna, gdzie mieszka i tworzy. Przywiozła jednak z sobą urodę wielu zakątków świata, bo jej malarskie dzieła powstawały podczas wielu plenerów organizowanych w Polsce, ale też w Serbii, Rumunii, Macedonii, Grecji, Francji, na Węgrzech, Ukrainie i Słowacji. Choć niezwykle kreatywna i aktywna jako malarka, realizuje się też w grafice i monumentalnych realizacjach witrażowych. Przy tym organizuje sympozja, jest komisarzem międzynarodowych plenerów, swoje prace prezentowała na 29 wystawach indywidualnych i 105 zbiorowych, w kraju i za granicą. Z tak zajętą osobą trudno było ustalić termin wernisażu, ale stał się on wydarzeniem nie tylko artystycznym.

 - Chciałam państwu przedstawić niezwykłe miejsce, postanowiłam tę wystawę malarstwa połączyć z podróżą, ponieważ jest to przykład tego, co mi się często w życiu zdarza, to znaczy, że widzę świat takim, jakim on naprawdę nie jest – mówiła artystka przy wernisażu. - Będąc na plenerze w Czarnogórze, miałam okazję zwiedzić wyspę Mamulę. Jej nazwa pochodzi od nazwiska generała armii austro-węgierskiej, Lazara Mamuli, który w XIX wieku budował tam forty.

Intrygujący tytuł wystawy tym samym znalazł wyjaśnienie. Wyspa o skalistych brzegach, u brzegu Adriatyku, na granicy Czarnogóry i Chorwacji, oblana krystalicznie czystą wodą, z oddali wygląda rajsko. Mroczna część jej historii zaczęła się jednak w roku 1942, gdy włoscy faszyści Benito Mussoliniego utworzyli tam obóz koncentracyjny dla przeciwników reżimu. Z 2000 przetrzymywanych w dawnym forcie więźniów, 130 zostało zamordowanych lub zmarło z głodu i zimna. To niezwykłe, piękne i smutne miejsce, Arabowie, którzy dzierżawili wyspę, zamierzają zamienić w ekskluzywny, turystyczny kompleks. Ślady XIX-wiecznej i wojennej historii mogą zostać zatarte. Dopóki się to nie stało, artystka utrwaliła prawdziwe oblicze wyspy w kilkuminutowej filmowej impresji. A szczególne wrażenie wywarła na niej zachowana jeszcze wielka studnia.

Wyspa to jednak bardzo nośny symbol: obietnicy i nieznanego, odosobnienia i ocalenia zarazem. Tych ukrytych znaczeń jest o wiele więcej. A w przypadku krośnieńskiej artystki na fascynującą podróż w czasie i przestrzeni nałożyło się dotknięcie samego Boga.

Żeby dać się opromienić temu ciepłu i światłu – trzeba spotkać się blisko, jak najbliżej, z obrazami Dominiki Paczkowskiej: pejzażami, portretami, martwą naturą. Dwudzielność wystawy pokazuje przy tym drogę przebytą od poczucia zranienia i lęku do doświadczenia bezpieczeństwa miłości i ukojenia. Drogę realną i spełnioną, mimo zła, które czasem zaciemnia piękno świata.

Dominika Paczkowska - obrazy przemiany

Fot. Anna Szopińska