dziubek191NOWY TARG. Więcej niż oryginalny lider zespołu De Press słynie u nas przede wszystkim ze swoich muzycznych dokonań i kultowych utworów. Teraz jednak – dzięki wystawie w Galerii BWA „Jatki” – Andrzej Dziubek, w Norwegii znany jako Andrej Nebb, dał się poznać także jako twórca osobliwych dzieł plastycznych – kreator zadziwiający konceptem, wyborem materii, niezwykłą techniką i filozofią artystycznego przekazu.

Orawianina urodzonego w Jabłonce, całego zanurzonego w rodzimej kulturze, już w liceum wyróżniał „power”, który skupił wokół niego rówieśniczą grupę muzyków. Jego droga ku prawdziwej muzycznej karierze i ku sztuce wiodła jednak przez zieloną granicę do ówczesnej Czechosłowacji, potem – przez zaminowane pole minowe do Austrii i – z kolei przez obóz dla uchodźców politycznych – do Norwegii, gdzie w Oslo ukończył Akademię Sztuk Pięknych.

Cała muzyczna aktywność Andrzeja Dziubka była jednocześnie okresem zajmowania się malarstwem, performance'em, rzeźbą. A w tej dziedzinie był dokładnie taki jak muzyce: niepokorny, żarliwy, poszukujący nowych środków wyrazu, silnie reagujący na otaczającą rzeczywistość. W 1992 r. otworzył w Oslo własną, awangardową galerię, promując w niej niekonwencjonalnych artystów, często z Polski.  

To, co pod zaskakującym hasłem „Manifest ceraty” prezentuje teraz w Galerii BWA „Jatki”, jest cyklem gabarytowych obrazów-kolaży, wykonanych w oryginalnej technice własnej.

dziuybek193

Wystawie towarzyszy sfinansowany przez miasto katalog z tekstami Dominiki Wachałowicz-Kiersztyn i Beaty Zalot, spełniający rolę przewodnika po wcześniejszej twórczości Andrzeja Dziubka. Reprodukcje do niego wykonał Roman Ciok - członek pierwszego Dziubkowego zespołu, związany teraz z Muzeum Orawski Park Etnograficzny.

Tę sztandarową orawską placówkę podczas wernisażu reprezentowali i inni przyjaciele wszechstronnego artysty. Jemu samemu cieplej było na sercu z powodu obecności matki Magdaleny, licealnego profesora z Jabłonki - Andrzeja Madei, który wspierał internatowy zespół muzyczny w szalonych latach siedemdziesiątych, a czarna psina-znajda nie odstępowała swojego nowego pana ani na krok. Odbiór prac – oprócz wernisażowego szmeru – miał jeszcze dyskretny muzyczny podkład. W galeryjnej piwnicy odbywała się natomiast projekcja filmu „Hoax” (Oszustwo) w reżyserii Andrzeja Dziubka – produkcji dla ludzi o mocnych nerwach. 

P3430303

Same plastyczne dzieła muzyka to uderzające ekspresyjnością metafory rzeczywistości, obrazy pełne impulsów z otaczającego świata – czasem zabawne, czasem prowokujące, czasem niepokojące i gorzkie, niekiedy happeningowe i interaktywne, jak np. dętki z pompką, pozwalające „nadmuchać swoje ego”.

- Nie są one takie przyjemne w odbiorze, bo mówią o tym, jak traktujemy nasze środowisko… - uprzedzała szefowa Galerii, Ania Dziubas, w zastępstwie nieskorego do przemów autora.  

Andrzej Dziubek czyni swoim tworzywem pilśniową płytę, pokrywając ją ceratą – tłoczoną, połyskliwą, zadrukowaną w różne motywy. To nadaje obrazom swoistą trójwymiarowość tła i ciekawą fakturę.  

Następnie muzyk i kreator bierze różne przedmioty, które można uznać za cywilizacyjny odpad, np. wyschniętą marchewkę czy wyschniętego ziemniaka, spreparowaną zwierzęcą czaszkę z różkami, łapkę na myszy, małe wieszaczki, kawałki opon, kawałki skór, zęby grabi, metalowe elementy, uchwyty od szuflad, ptasie gniazdko - i rozwija całą alchemię malarskiego warsztatu.

P3430348

- Zaczyna się od ceraty, której powierzchnia mnie inspiruje, bo ma różne mozaiki, różne wzorki - wyjaśniał. - Następnie, jak już mam motyw  - na tej ceracie robię szkic flamastrem. Potem gruntuję klejem stolarskim. Jeszcze raz – już grubo, żeby np. stworzyć postać – pociągam zapigmentowanym klejem stolarskim i dołączam różne elementy, np. uchwyty od szuflad, które symbolizują nas, którzy mamy swoje szufladki. Oczywiście to iluzja, ale lubię wchodzić w iluzję i w świadomość. Na koniec nadaję cechy perspektywy, bo perspektywa się u mnie liczy.

Z kolei iluzja ram w wielu dziełach Orawianina sugeruje związki ze sztuką ikonograficzną i prawosławiem.

- Później czekam, aż to samo się zleje, czyli - przypadki się liczą – kontynuował artysta. - Tło się nie liczy, liczy się bardziej to, co się leje – jak przenikanie, przemijanie.

W każdym obrazie jest jednak jakiś konkretny koncept, jakaś organizująca myśl.

P3430378

- Pomysły? Mam je z przeszłości, z teraźniejszości – zdradzał Andrzej Dziubek. - Dają je media, markety, przestrzenie, produkty – wszystko, przez co jesteśmy przepychani.

W taki właśnie sposób artysta multimedialny pokazuje, jak nas trawi i przerabia „machina teraźniejszości”.

Nie strawiła ona jednak starych więzi i młodzieńczych pasji, a dowiodła tego obecność na wernisażu przyjaciół i uczestników pierwszych muzycznych eksperymentów w jabłonczańskim liceum, w latach siedemdziesiątych: perkusisty Józefa Milana Modły (znanego potem jako wójt Bukowiny Tatrzańskiej), gitarzysty Romana Cioka – dziś pracownika orawskiego Muzeum i gitarzysty oraz wokalisty Mariana Milona – biathlonowego mistrza, plastyka i poety. Ta czwórka właśnie, od wodzą Jędrka, który miał w sobie dynamit i "gitara sama grała mu w rękach", tworzyła zespół „Lotony”. I doskonale pamięta swoje pierwsze instrumenty, fascynację „Beatlesami”, repertuarem „Czerwonych gitar”, mocne granie na Sylwestrach, szkolnych imprezach, potańcówkach. A po niespodziewanej emigracji lidera zespołu – harce z UB i pogróżki funkcjonariuszy.     

Potem było życie, które w przypadku czterech przyjaciół nie biegło już wspólnym torem. Ale były też wspomnienia silne jak uścisk męskiej dłoni, były triumfalne powroty. I wciąż są nadzieje na wielkie granie, na kolejny wspólny koncert.

P3430394

- Graliśmy w Nowym Targu w 2000 roku z norweskimi muzykami i to był niesamowity koncert – wraca pamięcią do wydarzenia w parku Andrzej Dziubek. - Wspominam go, bo nas wieźli limuzynami, policja nas eskortowała pod scenę. Przyjęcie niesamowite, muzycy je wspominają do tej pory. Nagrałem z nimi teraz nową płytę „Body manifest”. Ta płyta ukaże się we wrześniu w Norwegii. Tak, że możemy przyjechać, zagrać stary i nowy repertuar. Dwugodzinny nawet koncert możemy zagrać.

Ta oferta trafiła chyba na podatny grunt. Ale o tych planach na razie: sza…

Wystawa dzieł Andrzeja Dziubka

Fot. Anna Szopińska