Bedemy porać piyrze 25

Jesteśmy po internetowej premierze filmu poświęconego darciu pierza, czyli oddzieraniu z piór chorągiewek od twardych stosin i oddzielanie puchu, obyczaju przygotowanego przez Koło Gospodyń Wiejskich w Sromowcach Wyżnych. Dawny to zwyczaj i forma życia towarzyskiego na wsiach, obecnie kultywowana przez zespoły folklorystyczne i tak jak w Sromowcach Wyżnych przez gospodynie.

Na darcie pierza w różnych regionach Podhala, Orawy, Spisza, Pienin mówiło się skubanie, szkubanie, skubaczki, czy jak w sromowskiej gwarze poranie. Drzewiej do domów schodziły się gospodynie, krewne, znajome, sąsiadki na skubanie, przeważnie w okresie od listopada do lutego. Był to ceniony element życia towarzyskiego na wsiach, dziś niestety zamierający, bo w sklepach kupimy gotowe poduszki i kołdry, a może nawet pierzyny. Takie darcie pierza kończyło się przeważnie poczęstunkiem lub zabawą zwaną wyskubkiem, była to forma zapłaty za pracę.

Film zaprezentowany na stronie internetowej Sromowiec Wyżnych (www.sromowce.pl) jest znakomitą lekcją poglądową, jak taki zwyczaj się odbywał. Nagrany został w miejscowej izbie regionalnej, a głównymi aktorami są same gospodynie z miejscowego Koła Gospodyń Wiejskich pod wodzą Stanisławy Krupowej. Godne to podkreślenia, bo osoby niespokojnej duchem, ratującej miejscowe zwyczaje, pokazującej je młodzieży, prowadzącej warsztaty, po prostu przywracającej czas, który minął. 

Ten czas mija, bo sami tego chcemy, a Pani Stanisława pokazuje, że tak wcale nie musi być. Może on sobie istnieć obok naszego zwariowanego biegnącego na łeb, na szyję, na złamanie karku, a wystarczy jak to jedna z gospodyń na filmie powiedziała: nie siedźmy w chałupie oglądając telewizję. Jakie to proste, wystarczy wyłączyć telewizor i wyjść, choćby na poranie pierza, ale spełnić trzeba jeden główny warunek, musi się znaleźć w takim wiejskim środowisku ktoś taki, jak Stanisława Krupa.

Na filmie Pani Stanisława młodym pokazuje jak się robi mazok z piór. Dawniej nie było pędzli, były mazoki, czyli wykorzystywało się twarde stosiny obdarte z chorągiewek. Jesteśmy świadkami przygotowywania na spotkanie placków z makiem polanych lukrem i pieczenia chleba. Jak to w filmie usłyszymy: kto ma większą kupkę pierza dostanie co zjeść. Dodam, że Pani Stanisława znana jest nie tylko z wykonywanych na krosnach zwyczajowych chodników, ale także z wypiekania tradycyjnego chleba. Może warto pokusić się o nagranie jego wypieku?

Film trwa 19 minut i parę sekund, dzieje się w miejscowej izbie regionalnej, która nie jest stricte muzealną, a kwitnie w niej życie, odbywają się warsztaty dla młodzieży, służy miejscowej społeczności do spotkań, przedstawień i podtrzymywania tradycji.  Nie znajdziemy niestety, ani na początku, ani na końcu filmu żadnej stopklatki z informacją kto jest jego twórcą, czy inspiratorem. Domyślam się, że Grzegorz Chmiel, bo skromnie w zapowiedzi premiery filmu znajduje się login: from gchmiel.
Pamiętajmy, obyczaje, poglądy, wierzenia to treści naszej kultury, o której nie powinniśmy zapominać, jeżeli chcemy znać swoją tożsamość.

Ryszard M. Remiszewski