received 556794171929495 1

Ostatni długi weekend pokazał, że zniesienie obostrzeń znacznie wpłynęło na ożywienie turystyki na Podhalu. Na niektórych szlakach było niezwykle tłoczno. Tymczasem w naszym regionie jest jeszcze wiele nieznanych turystom miejsc. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, żeniektórzy mieszkańcy dalej położonych podtatrzańskich miejscowości, również o nich nie słyszeli.

Taką niewątpliwą atrakcję stanowią „wierchowe krzyże” będące kopią tego umieszczonego na Giewoncie. O krzyżu na Litwińskiej Grapie w Czarnej Górze zapewne słyszała większość osób odwiedzających Podhale czy Spisz. Mniej znane są te ulokowane na Wierchu Stefańskim w Leśnicy oraz na wzgórzu Ranisberg w Szaflarach.

Dojazd do pierwszego z nich nie jest oznaczony. Jadąc z Białki Tatrzańskiej bądź Bukowiny Tatrzańskiej, kierujemy się w stronę kościoła w Groniu. Naprzeciwko tej świątyniskręcamy w drogę, przy której ustawiona została tablica prowadząca nas w stronę ul. Sądel. Tą drogą jedziemy w górę, aż do rozwidlenia. W tym miejscu należy skręcić w lewo, w kierunku ul. Stefany. Stąd jeszcze tylko kawałek podjazdu wąską drogą i naszym oczom ukazuje się wspaniały widok na Tatry, Pieniny, Gorce, Jezioro Czorsztyńskie, Kotlinę Nowotarską czy Babią Górę. To właśnie tu, w 2008 r., mieszkańcy Leśnicy i Gronia zdecydowali się postawić Krzyż Jubileuszowy. Społeczność obu tych miejscowości miała wtedy dwie okazje do świętowania. Pięćdziesiąt lat wcześniej erygowano bowiem Parafię Św. Jacka w Groniu, a w 2008 r. oficjalnie zmieniono jej nazwę. Od tego momentujest to Parafia Św. Jacka w Groniu-Leśnicy.Pomysłodawcami ustawienia krzyża byli: ks. Stanisław Pająk, Janusz Pilny i Mieczysław Furczoń. Został on sfinansowany przez parafian, a plac pod jego budowę ofiarowała Maria Mikowska. 16 sierpnia 2008 r. aktu poświęcenia i błogosławieństwa dokonał Ksiądz Kardynał Stanisław Dziwisz. Krzyż ze Stefańskiego Wierchu wieńczy również Drogę Krzyżową, prowadzącą przez ul. Sądel.

Wzgórze Ranisberg należy do Szaflar. Jadąc „Zakopianką” widzimy tablicę informacyjną, która kieruje nas w stronę wsi Skrzypne. Musimy skręcić w tę drogę i przejechać przez tory kolejowe. Tuż przed wjazdem do Maruszyny, znajduje się tablica informująca nas o tym, że dotarliśmy do celu. Zaraz za nią jest niewielki parking, na którym możemy zostawić samochód. Krzyż z Ranisbergu jest znacznie starszy od opisanego wcześniej. Powstał w 1910 r.  a więc zaledwie dziewięć lat później niż ten z Giewontu. Jak informuje tablica umieszczona na cokole, został on postawiony z okazji 500. rocznicy Bitwy pod Grunwaldem. Pomysłodawcą był ks. Maurycy Rottermund, ówczesny proboszcz parafii w Szaflarach. Budowę sfinansowali mieszkańcy tej wsi, a samą konstrukcję wznieśli Maciej Łukaszczyk i Bartłomiej Jarząbek. Z Krzyżem z Ranisbergu wiąże się ciekawa historia. Otóż, gdy Niemcy w czasie II wojny światowej dowiedzieli się  o przyczynach, dla których stoi na wzgórzu, postanowili go zniszczyć. Szaflarzanie przekonali ich jednak, że jest to pamiątka po epidemii cholery. Niemcy go nie zlikwidowali, ale zalesili stoki wzgórza, które dawniej były odsłonięte. Sprawiło to, iż konstrukcja stała się niewidoczna.

W 2000 r. podniesiono Krzyż, o czym informuje druga tablica znajdująca się na cokole. Jednak od tego czasu las się rozrósł i drzewa znów całkowicie przysłoniły wierzchołek, przez co jest on niewidoczny od strony „Zakopianki”.

Są to niezwykle atrakcyjne miejsce, zarówno jeśli chodzi o walory widokowe, jak  i wartość religijną czy historyczną. Szkoda tylko, że niektórzy z odwiedzających te punkty nie potrafią docenić ich uroku. Zarówno na Wierchu Stefańskim, jak i pod Ranisbergiem, znajdujemy masę śmieci, które możecie zobaczyć na zdjęciach.Szkodzą one przyrodzie i pozostawiają spory niesmak, ponieważ zamiast szczycić się tego typu atrakcjami, możemy spuścić głowę ze wstydu, z powodu kogoś, kto nie chce dbać o wspólne dobro.