aa podh-gdans

HOKEJ. Kolejne - już dziewiąte z rzędu - bezapelacyjne zwycięstwo w rozgrywkach I ligi odnieśli hokeiści MMKS Podhala Nowy Targ. "Szarotki" tym razem na swoim lodowisku nie pozostawiły złudzeń graczom z Gdańska, zwyciężając po raz drugi w tym sezonie w dwucyfrowych rozmiarach.

Goście w pierwszych minutach próbowali z nowotarżanami grać w otwarty hokej. To okazało się przysłowiową "wodą na młyn" dla rozpędzonych górali, którzy szybko skarcili gdańszczan. Już w 2 min wynik otworzył po indywidualnej akcji zakończonej strzałem w krótki róg Bartłomiej Bomba. Minęły niespełna trzy minuty i po szybkiej wymianie krążka z Damianem Zarotyńskim na listę strzelców wpisał się Bartłomiej Neupauer. W 10 min było już 3:0. Podczas pierwszej liczebnej przewagi "Szarotek" Arnolda Szymczewskiego potężnym strzałem z linii niebieskiej pokonał Sebastian Łabuz. Goście w tej części gry tylko sporadycznie zagrażali bramce Tomasz Rajskiego, nie potrafiąc skonstruować składnej akcji w ofensywie.

W drugiej i trzeciej tercji przyjezdni już skupili się głównie na obronie własnej bramki, ale i ta taktyka nie przeszkodziła gospodarzom w zdobywaniu kolejnych goli. W 25 min swoje drugie trafienie w meczu zaliczył Neupauer, który zmienił tor lotu krążka po uderzeniu Roberta Mrugały. W 30 min Filip Wielkiewicz najprzytomniej zachował się w zamieszaniu podbramkowym. W 39 min padły aż trzy gole. Najpierw Łabuz po raz drugi tego dnia "przestrzelił" Szymczewskiego, po chwili Filip Pesta zdobył honorowego jak się okazało gola dla gości a po 26 sekundach wynik w tercji drugiej ustalił najmłodszy atak "Szarotek", którego szybką akcję wykończył Dawid Olchawski.

Ten sam zawodnik rozpoczął strzelanie goli w ostatniej odsłonie. W 43 min po błędzie jednego z gdańszczan, przejął krążek i mocnym strzałem umieścił go w "okienku". Kilkadziesiąt sekund później Podhalanie mieli rzut karny, ale faulowany Zarotyński nie potrafił go wykorzystać. W 46 min kibiców rozgrzał pojedynek bokserski pomiędzy Wielkiewiczem a Jakubem Puchelskim. Gdański hokeista najwyraźniej mocno rozgoryczony soczystymi ciosami jakie sprawił mu nowotarżanin, obscenicznymi gestami w kierunku publiczności dał popis głupoty za którą arbiter odesłał go do szatni. A nowotarżanie swoją wyższość udowadniali kolejnymi bramkami. W 46 min Zarotyński zrehabilitował się za zmarnowany karny a w 47 min mocno wyczekiwane przez publiczność dziesiąte trafienie w meczu po dwójkowej akcji z Damianem Tomasikiem zdobył Daniel Kapica. Zespół z Gdańska gola nie potrafił zdobyć nawet mając przez ponad minutę dwóch graczy więcej na lodzie. Kiedy jeden z nowotarżan powrócił na taflę, Bomba w 53 min po kolejnej solowej akcji jedenasty raz zmusił Szymczewskiego do kapitulacji. W 56 min hat-tricka skompletował Łabuz a wynik meczu w 57 min ustalił ledwie 17 letni Patryk Wronka.

GALERIA Z MECZU

MMKS Podhale Nowy Targ - KH Gdańsk 13:1 (3:0, 4:1, 6:0)
1:0 Bomba (Gaczoł) 2, 2:0 Neupauer (Zarotyński, Łabuz) 4, 3:0 Łabuz (Zarotyński) 10, 4:0 Neupauer (Mrugała) 25, 5:0 Wielkiewicz (Bryniczka) 30, 6:0 Łabuz (Neupauer, Biela) 39, 6:1 Pesta 39, 7:1 Olchawski (Stypuła) 39, 8:1 Olchawski (Stypuła) 43, 9:1 Zarotyński (Mrugała) 48, 10:1 D. Kapica (Tomasik) 47, 11:1 Bomba (Michalski) 53 12:1 Łabuz (Michalski) 56, 13:1 Wronka 58. Sędziował Włodzimierz Zarodkiewicz z Katowic. Kary: 53 min (w tym 5+20 min dla Wielkiewicza za zbyteczną ostrość w grze) – 41 min (w tym kara meczu dla Puchalskiego za niesportowe zachowanie). Widzów: 800
Podhale: Rajski - Łabuz, Mrugała, Biela, Neupauer, Zarotyński - Landowski, Kapica, Michalski, Bryniczka, Wielkiewicz - Tomasik, Gaczoł, Istocy, D. Kapica, Bomba - Szal, Wojdyła, Olchawski, Stypuła, Wronka.
Gdańsk: Szymczewski - Kabat, Ruszkowski, Strużyk, Wyrcza, Kubicki - Alniewski, Lehmann, Stasiewicz, Serwiński, Pesta - Tomf, Trawczyński, Puchalski, Duda, Gawlik oraz Cymbał, Byliński.

Powiedzieli po meczu:
Henryk Zabrocki, trener Gdańska: Byliśmy tłem dla świetnie dysponowanego Podhala. Dla nas już samo to, że tu przyjechaliśmy jest sporym sukcesem. Zmagamy się z dużymi problemami finansowo-organizacyjnymi. Niestety Pani prezes Podhala nie zgodziła się na to aby mecz niedzielny rozegrany został o wcześniejszej porze, nie stosując się do takie niepisanej jakby umowy jaka panuje między klubami pierwszej ligi. Z tego powodu trzech naszych podstawowych zawodników nie przyjechało do Nowego Targu z tej prostej przyczyny, że nie zdążyliby na czas wrócić do pracy. Szkoda, bo straciło na tym widowisko.
Marek Ziętara, trener Podhala: Nie ma zbytnio co komentować. Wynik spotkania mówi sam za siebie. Na pewno pozytyw to nasza skuteczność. W końcu też nasi obrońcy zaczęli trafiać w światło bramki co od razu przyniosło wymierne efekty. Negatyw to z kolei niepotrzebna reakcja na różnego rodzaju prowokację i zaczepki rywali. Widać, że jeszcze nasi młodzi zawodnicy mają gorące głowy i nie potrafią utrzymać nerwów na wodzy. Tego jednak muszą się wystrzegać na przyszłość.
Sebastian Łabuz, zdobywca trzech bramek w meczu: To nie pierwszy mój hat-trick w karierze. Jak dobrze sobie przypominam to już dwa razy w karierze udało mi się tego dokonać. Raz pamiętam, że to było w meczu ekstraklasy z Cracovią. Cieszę się, że wreszcie dobrze miałem nastawiony celownik, bo różnie z tym było we wcześniejszych spotkaniach. Trzeba jednak oddać kolegom, że obsłużyli mnie świetnymi podaniami. Po dwóch strzelonych gola, w trzeciej tercji koledzy sami mnie mobilizowali do tego aby jeszcze raz wpisał się na listę strzelców bo wiadomo, że trzy bramki w jednym spotkaniu do czegoś zobowiązują. Wtajemniczeni wiedzą o czym mówię. Co zaś tyczy się samego meczu i jego przebiegu to raczej kwestią czasu było tylko kiedy bramki zaczną wpadać.
Patryk Wronka, najmłodszy zawodnik w składzie Podhala: Fajnie, że udało mi się zdobyć mojego pierwszego gola w seniorskim hokeju. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy kolejne spotkanie i to w tak efektownych rozmiarach. Cieszę się, że dostałem od trenera szansę na grę i teraz postaram się ją wykorzystać.