11wajsakdaniel211212

PIŁKA NOŻNA. Rozmowa z Danielem Wajsakiem, 20 letnim wychowankiem Huraganu Waksmund, który aktualnie gra w pierwszoligowym Chrobrym Głogów.

Zadowolony jesteś z zakończonej przed paroma dniami rundy jesiennej? Pytam nie tyle o wynik drużyny, ale samoocenę…

- Średnio. Z jednej strony liczba spotkań w których zagrałem absolutnie mnie nie satysfakcjonuje, ale z drugiej strony w tych meczach których wystąpiłem, wydaje mi się, że nie zawiodłem. Starałem się z całych sił by każdą szanse wykorzystać.

Wydawało się, na początku sezonu, że jesteś na dobrej drodze by wywalczyć sobie pewne miejsce w składzie Chrobrego. Potem jednak Twoja pozycja w drużynie osłabła do tego stopnia, że były mecze że nie było Cię nawet w meczowej osiemnastce. Czym popadłeś trenerowi Grzegorzowi Nicińskiemu?

- Rzeczywiście początek sezonu nastrajał optymizmem. Dobrze czułem się w przed sezonowych meczach sparingowych i czekałem na swoją szansę. I szybko się jej doczekałem. Mówi się, że nieszczęście jednego jest szczęściem drugiego”. W meczu przeciwko Sandecji Nowy Sącz, już w 8 minucie kolega doznał kontuzji i wszedłem za niego na boisko. Moim zdaniem był to jeden z najlepszych meczów jaki zagrałem. Później co się stało, tego nie wiem do dzisiaj. Cały czas się nad tym zastanawiam, głównie dlatego że zdobyliśmy 4 punkty w meczach które rozegrałem, a w następnym spotkaniu już mnie nie było w kadrze. Naprawdę trudno jest to zrozumieć. Ale są dwie opcje: usiąść i użalać się nad sobą, zadawać w nieskończoność sobie pytania dlaczego nie gram albo pracować dwa razy ciężej i pokazać trenerowi, że jego decyzje co do składu były błędne. A czym podpadłem trenerowi ? Nie wiem, moim zdaniem nie miałem czym. Zresztą nie rozwodziłem się nad tym.

W końcówce sezonu wróciłeś jednak ponownie do łask. W ostatnich trzech ligowych meczach spędziłeś na boisku pełne 90 minut….

- Z czasem w drużynie pojawiło się wiele kontuzji na pozycjach, na których mogę grać. A grając w rezerwach dawałem z siebie wszystko by udowodnić trenerowi, że jestem w dobrej dyspozycji i gotowy do gry w pierwszej drużynie w każdym momencie. Myślę, że trener to zauważył, docenił i dlatego dostałem szansę.

Zagrałeś też od pierwszej do ostatniej minuty w Pucharze Polski przeciwko Legii Warszawa. Mecz z takim rywalem był dla Ciebie czymś szczególnym?

- Wspólnie z kolegami z zespołu oglądaliśmy losowanie pary PP w telewizji. Chcieliśmy drużynę z ekstraklasy. Kiedy okazało się, że trafiła nam się Legia, powiedziałem chłopakom, że lepszego rywala nie mogliśmy sobie wymarzyć. Jasne że występ przeciwko tej klasie drużyny był dla mnie sporym przeżyciem, ale przede wszystkim okazją by nabyć kolejne bezcenne doświadczenie. I ten mecz pokazał mi jak dużo pracy jeszcze przede mną, ale też był dla mnie potężną motywacją.

Do Głogowa trafiłeś z Górnika Zabrze. Z perspektywy czasu uważasz, że to była dobra decyzja?

- Nigdy nie wiadomo, co by się stało gdybym został w Zabrzu. Ale cieszę się, że poszedłem do  Głogowa i staram się tu rozwijać. Taką podjąłem decyzję. A czy żałuję? Nie.

Górnik uchodzi za klub, który na jakiegoś czasu odważnie stawia na swoich wychowanków. Tobie jednak nie było dane zadebiutować w pierwszej drużynie, choć były momenty kiedy wydawało się, że jesteś tego bliski....

- Denerwuję się za każdym razem gdy widzę kolegów grających na boiskach ekstraklasy, ponieważ grałem z nimi jak równy z równym. Ale z drugiej strony bardzo mnie to motywuje, bo wiem, że nie odbiegam umiejętnościami od nich i też mogę grać na poziomie ekstraklasy, a nawet wyżej. Wydaje mi się, że trener Marcin Brosz na tamten czas uznał, że jeszcze nie jestem mentalnie jeszcze gotowy na ekstraklasę. Wiem, że jeśli wrócę do Zabrza to zrobię wszystko, aby tę szansę wreszcie otrzymać. Na razie jednak skupiam się na grze w pierwszej lidze i jeżeli będę się tam wyróżniał to na pewno dostanę szansę wyżej.

Przypomnij kulisy tego jak w ogóle trafiłeś do Zabrza. To był 2012 rok…

- Graliśmy z Kadra Podhala sparing z Górnikiem na boisku w Ostrowsku. Najwyraźniej zagrałem na tyle dobrze, że dostałem najpierw dostałem zaproszenie na mecz kontrolny do Zabrza, a potem propozycję gry w grupach młodzieżowych.

Miałeś wtedy 14 la. Dla tak młodego chłopaka, w dodatku wychowanego na wsi, wyjazd daleko od domu nie był łatwy…

- Nie będę temu zaprzeczał. Powiem więcej, byłem przerażony. Pamiętam jak pierwszy raz przyjechałem z mamą do Zabrza. Ona widziała to przerażenie w moich oczach i zapytała czy na pewno chcę tutaj zostać. Wiedziałem jednak, że jak chcę spełnić swoje marzenia, muszę spróbować.

Były sukcesy w grupach młodzieżowych?

- Największy to wicemistrzostwo Polski w makroregionalnej lidze juniorów młodszych. Dla młodego zawodnika to było niesamowite osiągnięcie.

Szymon Żurkowski, z którym grałeś w grupach młodzieżowych Górnika i drużynie rezerw, uchodzi dzisiaj za jeden z największych talentów polskiej piłki nożnej. Podpisujesz się pod tym?

- Oczywiście, Szymek dostał swoją szansę i ją wykorzystał. Bardzo mu kibicuję .Ma wszystko by być topowym zawodnikiem.

Niewielu zawodnikom z Podhala udało przebić się na boiska polskiej ekstraklasy. Tobie się uda?

- Na dzisiaj to mój cel numer jeden. Wierzę, że góralski charakter mi w tym pomoże i dowiodę, że piłkarz z Podhala też ma szansę aby zaistnieć w poważnej piłce.

Jak daleko sięgają Twoje marzenia związane z futbolem ?

- Tak jak mówię, dzisiaj marzę o ekstraklasie. Chciałbym zadebiutować już w niej w następnym sezonie. A gdzieś tam w głębi serca wierzę w to że dane mi będzie zagrać kiedyś w reprezentacji.

Na kim się wzorujesz?

- Nie mam jednego ulubionego zawodnika. Wielu mnie inspiruje. Z racji tego że mogę grać na dwóch pozycjach to podpatruje za równo środkowych obrońców i defensywnych pomocników Oglądając mecze Realu Madryt zawsze zwracam uwagę na Sergio Ramosa. Podoba mi się jego agresja i bardzo dobra gra głową. Lubię oglądać też jak gra Gerard Pique. U niego zwracam uwagę na ustawienie, na to jak się porusza po boisku względem napastników, i też jak wprowadza piłkę do gry. Jerome Boateng z Bayernu Monachium imponuje mi tzw. crossowymi podaniami. Jeżeli chodzi o zawodników grających na pozycji numer „sześć” to tutaj moim faworytem jest gracz Chelsea Londyn N’ Golo Kante, który fenomenalnie spisuje się w odbiorze piłki. A jeżeli chodzi o rozgrywanie to tutaj staram się podpatrywać gracza Barcelony Sergio Busquetsa.

Rozmawiał Maciej Zubek

fot. strona klubowa Chrobrego Głogów