IMG 4075

PIŁKA NOŻNA. Piłkarze Lubania Maniowy kontynuują serię nieudanych meczów w rozgrywkach grupy wschodniej IV ligi. Tym razem podopieczni Grzegorza Hajnosa polegli 0:4 w wyjazdowym starciu z rezerwami Sandecji Nowy Sącz.

Maniowianie mimo ambitnej postawy wiele do powiedzenia w starciu ze wzmocnionymi zawodnikami pierwszej drużyny (m.in. Korzymem, Szeligą, Szczepańskim) gospodarzami nie mieli.  Już w 7 min Lubań stracił pierwszego gola, po błędzie obrony. Drugiego tuż przed końcem pierwszej połowy – w 43 min - po rzucie rożnym.  Kolejne dwie bramki padły po przerwie. W 70 min gospodarze wykorzystali rzut karny, a w 80 min wyprowadzili zabójczy kontratak.

- Przegraliśmy zasłużenie, ale zdecydowanie za wysoko jak na przebieg tego meczu. Zasłużyliśmy przynajmniej na jedną bramkę. I właśnie dlatego chce pochwalić zespół, że przy 0:2 mogliśmy się cofnąć i po prostu wyczekiwać końca meczu. My jednak chcieliśmy cały czas grać otwartą piłkę i poniekąd gol na 3:0 i 4:0 był tego konsekwencją – przyznał szkoleniowiec Lubania. Nie tylko sytuacja w tabeli Lubania jest coraz trudniejsza, ale też coraz gorzej mają się sprawy związane ze składem. Do listy kontuzjowanych zawodników po środowym meczu pucharowym w Białce Tatrzańskiej dołączył bowiem Patryk Duda, który złamał kość strzałkową w nodze i mało prawdopodobne by w tym sezonie jeszcze wybiegł na boisko. - Rzeczywiście nie jest za wesoło, ale na pewno będziemy walczyć na przekór tym wszystkim problemom – przyznał Hajnos.

Sandecja II Nowy Sącz – Lubań Maniowy 4:0 (2:0)
Lubań: Świerad – Augustyn (73 Zagata), D. Firek, Gorlicki, Sarna (67 M. Sikora) - Górecki, Rzymowski (55 D. Antolak), Jandura, Sydorczuk, Pluta - Kurnyta