jurzecmarcind

HOKEJ. Prezes TatrySki Podhala Nowy Targ podsumowuje miniony sezon, mówi o potencjalnym następcy trenera Tomka Valtonena, ruchach kadrowych, sytuacji finansnowej i kontrowersyjnych pomysłach władz Polskiego Hokej Ligi.

Jak ocenisz ze sportowego punktu widzenia wynik osiągnięty przez zespół ?

- Biorąc pod uwagę nasze aktualne możliwości to pozytywnie. Awanasowalismy do najlepszej czwórki PHL, graliśmy w finale Pucharu Polski, Oczywiście jest mały nieosty bo mogło być jeszcze lepiej. Bardzo niewiele zabrakło być grać w finale. Tak blisko nie byliśmy już bardzo dawno.

Finalnie jednak, w porównaniu z zeszłym sezonem, zespół zrobił krok wstecz…

- Jeżeli popatrzymy tylko na tabelę to tak, ale jeżeli weźmiemy uwagę to jakim dysponujemy budżetem, to powinniśmy wylądować na szóstym miejscu w lidze. To też w pewnym stopniu powinno wpływać na obiektywną ocenę tego sezonu. Powiem tylko, że przed jego rozpoczęciem, widząc jak zbroją się rywale, czwarte miejsce po sezonie brałbym w ciemno.

Trener Tomek Valtonen w Twoich oczach sprawdził się w roli trenera?

- Oczywiście. Cele przed nim postawione zrealizował. Były nim: miejsce w pierwszej „czwórce” po części zasadniczej i awans do turnieju finałowego Pucharu Polski. W trakcie sezonu poczyniliśmy wzmocnienia, bo widzieliśmy ogromne szanse na finał. Dużo się nie pomyliliśmy. Tak naprawdę jedna bramka więcej i gralibyśmy w finale.

Czyli decyzję o jego zatrudnieniu uważasz dzisiaj za słuszną ?

- Jak najbardziej. Jestem o tym przekonany, że sportowo każdy zawodnik zrobił postęp, zresztą w rozmowach sami to potwierdzają,

To dlaczego pozwoliłeś mu odejść?

- Bo rozumiałem jego argumenty. Umowę zawarliśmy na 3 lata, ale w momencie kiedy trener wytłumaczył nam swoje motywy, doszedłem do wniosku że nie można robić nic na siłę. Papier wszystko przyjmie, ale słowo - przynajmniej dla mnie - zawsze więcej znaczy.

Próbowałeś go namawiać by zmienił decyzję? Wiedziałeś o tym, że negocjuje z innym klubem?

- Oczywiście, że wiedziałem. Rozmawialiśmy bardzo długo, ale on już wtedy był bardzo zdeterminowany i nie miałem większego wpływu na jego decyzję. Miał swoje powody, którymi mnie przekonał i aneksowaliśmy naszą umowę.

Fakt, że zrobił to w trakcie sezonu, w momencie kiedy drużyna szykowała się do najważniejszych spotkań, nie było nietaktem?

- Niefortunnie się stało, że ta informacja została upubliczniona już wtedy, ale osobiście nie miałem na to wpływu.

Nie bałeś się, że to odbije się źle na zespole?

- Na pewno trochę tak, ale w ostatnim czasie było tyle zmian na stanowisku trenera w naszym klubie, że ten zespół jest już na to uodporniony.

Kto będzie następcą Valtonena?

- Na dzisiaj nie potrafię jeszcze odpowiedzieć. Prowadzimy rozmowy z kandydatami.

Ilu ich jest ? I to są tylko i wyłącznie trenerzy zagraniczni ?

- Na ten moment rozmawiamy z trzema kandydatami. Tak, są to trenerzy zagraniczni, ale mogę zdradzić, że jeden z nich, podobnie jak Tomek Valtonen, ma polskie pochodzenie.

Jaki jest kierunek poszukiwań?

- Przede wszzystkim chodzi nam o filozofię hokeja. Chcemy by była ona nowoczesna, a nie jak się mówi potocznie old-school hockey.

Szukacie jednego trenera czy cały sztab szkoleniowy, bo rozumiem, że asystenci Valtonena czyli Marko Roonko i Tatiana Tichonowa też odchodzą?

- Przy Tatianie jest znak zapytania. Ona deklaruje, że che zostać. Na razie skupiamy się jednak na tym by znaleźć pierwszego szkoleniowca.

Kiedy zamkniecie ten temat?

- Dajemy sobie na to jeszcze trochę czasu. Rozmawiamy intensywnie ale chcemy też zrobić to jak najszybciej.

Jeżeli chodzi o kadrę czy z zawodników którzy grali w zeszłym sezonie ma ktoś ważną umowę?

- Eetu Moksunen. Z resztą zawodników albo już zaczęliśmy rozmowy, albo uczynimy to w najbliższym czasie.

Także z obcokrajowcami?

- W tej kwestii decydujące zdanie będzie miał nowy szkoleniowiec.

Ktoś - pytam o polskich zawodników – zadeklarował chęć rezygnacji ?

- Nie, ale tak jak mówię to dopiero początek rozmów. Przeprowadziliśmy je dopiero z kilkoma zawodnikami.

Są możliwe roszady ?

- Tak. Myślę, że to nieuniknione.

Kibice pytają przede wszystkim czy uda się w zespole zatrzymać Przemka Orobnego

- Rozmawiamy z nim. Myślę, że szansę na to aby alej był częścią naszego zespołu są duże.

Będziesz namawiał Jarka Różańskiego by kontynuował karierę?

- Powiem tylko tyle, że to był pierwszy zawodnik z którym rozmawiałem o nowym sezonie. Wszystko zależy od niego, ale jeżeli nie jako zawodnik, to czeka na niego miejsce w klubie w innej roli.

Będziecie budować zespół z myślą o walce o najwyższe cele, czy może sytuacja finansowa klubu spowoduje, że będzie musiał zostać wdrożony wariant oszczędnościowy?

- Nie mamy jeszcze określonego budżetu, cały czas nad tym pracujemy.Nie ma co jednak ukrywać, że łatwiej jest starać się o sponsorów, w momencie gdy celem zespołu jest gra o wysokie cele a nie o dolną część tabeli. Tak jest u nas od paru lat. Chcemy utrzymać ten trend .

W takim razie przejdźmy do kwestii finansowych. Nie jest tajemnicą, że sezon 2017/2018 spółka zamknęła z zadłużeniem ponad 200 tysięcy złotych, czyli kwotą, która przekracza kapitał zakładowy….

- No tak, widzę że jest to łatwe do sprawdzenia. Rzeczywiście tak było. Przypomnę że to finanse za poprzedni sezon ale o tym może kiedyś.. Przez to też mieliśmy ciężką końcówkę roku ale większość tych kłopotów jest już za nami.

Jakie są więc perspektywy?

- Mamy przygotowane kilka punktów, coś w rodzaju planu naprawczego których trzeba się mocno trzymać i będzie dobrze.

Gdzie ich szukać?

- Wyjścia są dwa: zrobić więcej przychodów, albo ograniczyć koszty.

Który wariant jest bardziej możliwy?

- Zrobimy wszystko by zwiększyć przychody.

W tym roku kończy się umowa waszym tytularnym sponsorem spółką TatrySki. Będzie kontynuowana ?

- Myśle że tak. Prowadzimy rozmowy o jej przedłużeniu. Sytuacja ma się wyjaśnić na dniach.

Miasto do tej pory wsparło was kwotą 250 tysięcy złotych na 2019 rok. Kwota ma zostać podwojona. To wystarczająca pomoc?

- Na razie mówmy o tej kwocie 250 tysięcy złotych. Czas pokaże czy miasto nas jeszcze dofinansuje i ewentualnie jaką kwotą. Oczywiście suma ta jest daleka od tej który w jakiś sposób dawałaby nam gwarancje stabilizacji, ale mam nadzieję, że władze dostrzegają jaką wartością dodaną dla tego miasta jest hokej, który gości na antenie TVP. Przecież jeśi chcesz coś zareklamować to wykupienie reklamy w telewizji polskiej to setki tysięcy złotych a my gościmy na otwartym kanale TVP do którego każdy Polak ma dostęp, a tam reprezentujemy nasze miasto. Proszę mi pokazać „coś innego” w Nowym Targu, nie musi to być nawet sport, o czym się mówi tak dużo w telewizji ogólnopolskiej.No sorry, nie mamy tu nic innego.Proszę pokazać mi inne wydarzenie oprócz Jarmarku Podhalańskiego, które skupia w jednym momencie tyle ludzi.Sorry, ale też takiego nie ma więc dbajmy o klub wszyscy jak możemy. Jestem spokojny, nasz magistrat też to wie, a ja osobiście jestem przekonany że będzie nas mocniej wspierał w naszych działaniach.

Jakiś czas temu do zarządu spółki dołączył, mieszkający w Stanach Zjednoczonych Stefan Szelmabarski. Jakie były bądź są jego zadania?

- Stefan pracuje nad tym aby zmobilizować polonię amerykańską do współpracy z nami. Planuje np. zorganizowanie imprezy w USA gdzie pozyskane w jej trakcie fundusze będą przeznaczona na bieżącą działalność klubu.Stefan i tak już nam bardzo dużo pomógł w obecnym sezonie za co mu z tego miejsca bardzo dziękuje.

Porozmawiajmy o tych planowanych przez władze PHL zmianach w regulaminie rozgrywek. Powiedz mi jakie argumentu mają Ci, którzy są za otwarciem ligi na dowolną ilość obcokrajowców?

- Od dwóch lat jestem na każdym spotkaniu klubów. Te argumenty są różne, ale przeważa opinia, że polscy zawodnicy zarabiają za dużo.

Czyli to ma na celu targowanie się z zawodnikami Polski, pod groźbą zastąpienia ich zawodnikami z zagranicy?

- Może nie określiłbym tego aż w ten sposób, ale otwiera to inne możliwości w kwestiach polityki transferowej i budowania zespołu.

Tylko Podhale, Jastrzębie i Janów były temu przeciwne. Zaskoczyło to Ciebie?

- Raczej w polskim hokeju nic mnie już nie zaskoczy, ale powiem szczerze, że byłem zdziwiony że takie kluby jak przykładowo Unia Oświęcim, która ma swoich wychowanków, również była za ligą open.

Myślisz, że to larum które podnieśli byli zasłużeni dla polskiego hokeja zawodnicy wpłynie na to by władze PHL wycofały się przynajmniej z części tych pomysłów?

- Nie wiem ale trzymam za nich kciuki. Na dzisiaj kluby nie mają żadnej decyzyjności względem spółki Polska Hokej Liga. Nie jesteśmy jej udziałowcem więc nie dycydujemy o jej kształcie, to proste. Myślę że gdyby kluby wraz z PZHL stały się udziałowcem rozgrywek to wyglądało by znacznie lepiej.Przecież tak jest w innych dycyplinach ekstraklasowych, jak nie wiedzą jak to zrobić to niech kopiują innych, lepszych od siebie. Na ostatnim spotkaniu jeden z włodarzy PZHL podczas dyskusji o kształcie ligi powiedział do kolegi z innego klubu że „ przecież Pana nikt nie pyta o zgodę” i to zdanie najlepiej obrazuje jaki mamy wpływ na kształ całości.

Twoim zdaniem czemu służą te wszystkie pomysły?

- Po prostu władze PHL i PZHL chcą kosztem klubów spłacić swoje zadłużenie i niech mi ktoś nie nie mydli oczu, że tak nie jest.To jest prosta matematyka. Kwota wpisowego wzrosła z 15 tysięcy na 65 tysięcy. Mnożąc tę sumę razy 10 klubów daje nam to kwotę równą zadłużeniu PHL. Ja na to się nie zgadzam bo nas na to nie stać i tyle.

Jest opcja jakiś bardziej drastycznych ruchów ze strony klubów. Np. bojkot rozgrywek?

- Niestety na dzisiaj kluby w Polsce aż tak nie mówią jednym głosem żeby takie ruchy poczynić.

Rozmawiał Maciej Zubek