IMG 7530

HOKEJ. Rozmowa z napastnikiem Podhala po przegranym 0:5 meczu z GKS Tychy.

Ktoś kto nie był na meczu i zerknął na wynik końcowy mógłby śmiało pomyśleć, że to było mocno jednostronne spotkanie. A w rzeczywistości tak nie było. Byliście jednak nieskuteczni i to zaważyło…

- Zgadza się. Byliśmy nie tyle nieskutecznie co bardzo nieskuteczni. Sytuacji mieliśmy mnóstwo. Nie wiem jeszcze ile oddaliśmy celnych strzałów na bramkę GKS, przypuszcza że to pokaźna liczba, ale co z tego skoro nie zdobyliśmy bramki. Ze skutecznością problemu za to nie mieli rywale, stąd taki bolesny dla nas wynik końcowy.

Drugi mecz z rzędu nie potraficie strzeli Tychom bramki. Z żadnym innych rywalem nie macie takiego problemu. Jak to tłumaczyć?

- Nie doszukiwałbym się tu jakiegoś głębszego dna. Ostatnimi czasy w ogóle mamy problem ze zdobywanie większej ilości bramek. Trudno tak na gorąco powiedzieć czemu tak się dzieje. Po prostu musimy sobie z tym poradzić i mam nadzieję, że stanie się tak już w następnym meczu.

GKS dał wam dzisiaj taką małą lekcję gry w liczebnej przewadze. Wy takich sytuacji wykorzystać nie potrafiliście, oni w ten sposób zdobyli dwa gole, w tym ten trzeci, który chyba miał decydujący wpływ na końcowe losy tego spotkania…

- Zgadza się. Ta bramka miała kluczowe znaczenie. Mieliśmy swoje okazje w liczebnych przewagach, ale i w tym elemencie nasza gra szwankowała.

Jeszcze nie dawno to był wasz mocny atut. Teraz coś się zacięło…

- Optycznie wygląda to całkiem nieźle. Problem jest z wykańczanie. To koniecznie musimy poprawić.

Ten słabszy mecz pucharowy z Jastrzębiem i teraz ta wysoka porażka z Tychami, to powód do niepokoju?

- Spokojnie musimy do tego podjeść. Może rzeczywiście wpadliśmy w mały dołek, ale mam nadzieję że szybko się z niego wygrzebiemy i na decydującą część sezonu będziemy w stu procentach gotowi.

Trener Barski ostatnimi czas mocno rotuje formacjami. Nie jest to dla was uciążliwe?

- Nie, dlaczego? Wszyscy gramy tym samym systemem, więc większego znaczenia nie ma z kim i w której formacji gra zawodnik. Trener szuka zapewne optymalnych rozwiązań. To można powiedzieć ostatni na to moment.

Rozmawiał Macie Zubek