AdrianSlowakiewicz

HOKEJ. Rozmowa z 21 letnim napastnikiem Podhala Nowy Targ, który w sobotnim meczu z Naprzodem Janów zdobył pierwszą w karierze bramkę w meczu ekstraklasy.

Trochę przyszło Ci poczekać na tego gola. Wiesz ile spotkań ?

- Nie. Jakiś czas temu przestałem liczyć. Najważniejsze, że w końcu wpadło. Bardzo się cieszę. Mam nadzieję, że teraz już będzie z górki.

We wcześniejszych meczach nie brakowało Ci okazji do goli…

- No tak. Gdzieś może zabrakło doświadczenia, spokoju, opanowania pod bramką przeciwnika, ale też i szczęścia, bo kilka razy było bardzo blisko.

Frustracja narastała?

- Czy ja wiem. Raczej podchodziłem spokojnie do tego. Czekałem na przełamanie i wreszcie ono przyszło.

Dziadek - który też był przed laty świetnym hokeistą - „suszył” Ci głowę z braku goli?

- Nie, nie. Też raczej mówił, w takim tonie, żebym był cierpliwy, pracował nad sobą, a bramki przyjdą z czasem.

Myślisz, że teraz zadzwoni z gratulacjami?

- Myślę, że na pewno.

A jesteś przesądny? Twój gol był 13 golem w tym meczu.

- Nie wierzę w przesądy. I jak widać 13 dla mnie okazała się szczęśliwa.

Dwa zdania o meczu z Janowem. Zgodnie z planem wygraliście pewnie i wysoko…

- No tak. Taki był cel. Szybko ten meczu sobie „ustawiliśmy” i było łatwiej. Naprzód ma swoje problemy, ale do każdego przeciwnika trzeba podejść z szacunkiem. Cieszę się też z dobrego występu w naszej bramce Pawła Bizuba który dostał szansę i ją wykorzystał. Był naszym mocnym punktem.

Teraz macie kilka dni przerwy. Przyda się?

- Jasne. Trzeba troszkę odpocząć, nie tyle fizycznie co psychicznie przed tą najważniejszą częścią sezonu.

Play-off zapowiada się bardzo ciekawie…

- Dokładnie. Myślę że nikt nie jest w stanie wskazać faworyta w parach, bez względu na to jaki one będą miały ostateczny układ.

Rozmawiał Maciej Zubek