hokejpodhalejuniorzy

HOKEJ. W Sanoku trwa drugi turniej eliminacyjny do Finału Mistrzostw Polski Juniorów. Hokeiści MMKS Podhala Nowy Targ, którzy po pierwszym turnieju byli liderem tabeli, mają za sobą już dwa mecze. Oba niestety przegrane.

Niedźwiadki Sanok – MMKS Podhale 4:3 po dogrywce (2:0, 1:1, 0:2, d. 1:0)
Bramki dla Podhala: Wsół 34, Malasiński 49, F. Kapica 59.

Podopieczni Ryszarda Kaczmarczyka po raz kolejny wykazali się mocnym charakterem. Po 5 minutach przegrywali już 0:3, by kolejnych fragmentach straty odrobić po golach: Bartłomieja Wsołą, Jakuba Malasińskiego i Fabiana Kapicy. Regulaminowy czas gry zakończył się remisem i potrzebna była dogrywka. 30 sekund przed jej końcem to sanoczanie zdobyli zwycięskiego gola. Nowotarżanie dopisali jednak do swojego dorobku cenny punkt.

- To raczej niespodziewany punkt. Baliśmy się pogromu. Sanok grał już w najmocniejszym składzie. W dodatku spóźniliśmy się i praktycznie prost z autobusu wyszliśmy na lód. I z początku wydawało się, że rzeczywiście czeka nas bolesna porażka. Sanoczanie mieli dużą przewagę. „Siedzieli” na nas. Zdobyli trzy gole, w wielu innych sytuacjach świetnie spisywał się w naszej bramce Polak. Potem udało się nam zdobyć dosyć przypadkową bramkę. To trochu dodało nam wiary. Gospodarze zaczęli nas faulować. Wykorzystaliśmy przewagę, a w końcówce udało się doprowadzić do remisu. W dogrywce już tego szczęścia, które do tego momentu nam dopisywało, zabrakło. Szkoda, bo w karnych może ten mecz udało by się przepchnąć na naszą korzyść – ocenił Ryszard Kaczmarczyk.

Unia Oświęcim – MMKS Podhale 3:2 (0:1, 2:0, 1:1)
Bramki dla Podhala: Malasiński 18, T. Kapica 50.

Podhale: Polak (Białoń n/g) – Wikar, Nykaza, Plewa, Worwa, Jarczyk – Szlembarski, Żurawski, F. Kapica, Wsół, Malasiński – Kwak, Słowakiewicz, T. Kapica, Maciaszek, Danel oraz Sokół.

Dobrze się zaczęło. Po 1 tercji Podhale prowadziło o trafieniu Jakuba Malasińskiego z 18 minuty. W drugiej gole – konkretnie dwa – zdobyli oświęcimianie W trzeciej to znów Unia zdobyła pierwsza gola. Szybko jednak odpowiedział trafieniem kontaktowym Tobiasz Kapica. „Szarotki” ruszyły w pościg. W 56 min oświęcimianie złapali karę. Niestety liczebnej przewagi nowotarżanom wykorzystać się nie udało i wynik już zmianie do końcowej syreny nie uległ.

- Słabe spotkanie w naszym wykonaniu. Mecz z Sanokiem skończyliśmy po godzinie 22. Z Unią zaczęliśmy o 9:15. Mówiłem chłopakom żeby nie siedzieli po nocy. Nie wszyscy posłuchali. I to było widać w naszej grze. Graliśmy o pół tempa wolniej niż dzień wcześniej. Unia grała w ledwie 12 osobowym składzie w dodatku w całości złożonym z zawodników juniora młodszego. Przy prowadzeniu 1:0 zmarnowaliśmy kilka wybornych sytuacji. To się zemściło. Dostaliśmy głupią bramkę na 1:1, za chwilę drugą w osłabieniu. W trzeciej mieliśmy znaczącą przewagę. Co z tego jak na 20 strzałów zdobyliśmy tylko 1 bramkę. Unia oddała cztery i też zdobyła gola – przyznał szkoleniowiec „Szarotek”