111aapucharpolkirozak1111

HOKEJ. Kapitan hokeistów TatrySki Podhale Nowy Targ Jarosław Różański przyznaje, że po przegranym finale Pucharu Polski z JKH Jastrzębie pozostał olbrzymi niedosyt. – Daliśmy ciała – mówi doświadczony napastnik „Szarotek”

Uczucie niedosytu po finałowej porażce (0:4 – przyp. mz), potęguje fakt, że dzień wcześniej „Szarotki” w kapitalnym stylu ograły (3:0 – przyp. mz) w półfinale zdobywcę PP sprzed roku, aktualnego Mistrza Polski, drużynę GKS Tychy.

- Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Każdy mecz jest jednak inny. W półfinale wychodziło nam praktycznie wszystko, w finale można powiedzieć, że nic – przyznaje Różański, który w pewnym stopniu winę za porażkę bierze na siebie: - Może gdybym w pierwszej tercji przy wyniku 0:0 wykorzystał swoją sytuację, to ten mecz poszedł by w zupełnie innym kierunku. Zresztą, skuteczność to było to co stanowiło główną różnicę między nami, a drużyną JKH – uważa „Różak”.

Kapitan „Szarotek” był pod ogromnym wrażeniem atmosfery jaką kibice Podhala stworzyli w trakcie meczu finałowego.  - Już sama liczba naszych fanów na trybunach robiła wrażenie. Nie przypominam sobie żeby w historii tak liczna grupa dopingowała nas w meczu wyjazdowym. To co wydarzyło się po finale, wsparcie jakiego nam fani udzielili było niesamowite. W swoim i reszty chłopaków imieniu, bardzo im za to dziękuję. Czapki z głów! – podkreśla Różański.

Fot. Maciej Gębacz