IMG 6181

PIŁKA NOŻNA. Z pięciu zaplanowanych na dzisiaj meczów IV rundy Pucharu Podhala rozegrano zaledwie dwa. W Lipnicy Wielkiej Babia Góra przegrała 1:2 z Lubaniem Maniowy, a w Krauszowie Podgórki 1:6 uległy Wierchom Rabka. Nie doszło do meczu w Tylmanowej gdzie Lubań miał grać z Czarnymi Czarny Dunajec. Goście jednak o wyznaczonej porze nie stawili się na boisku. Już wcześniej z rozgrywek wycofała się Watra Białka Tatrzańska, która grać miał z Szaflarami. Na inny termin przełożono z kolei mecz Białych Biały Dunajec ze Skalnymi Zaskale. 

Babia Góra Lipnica Wielka (5) – Lubań Maniowy (4) 1:2 (0:0)
Bramki: 0:1 Da Silva 48, 1:1 Szczerba 66, 1:2 Da Silva 90 karny
Babia Góra: Kobroń – Kudzia, G. Skoczyk, Urban, P. Lach, Stopiak, Szymusiak, Kucek (78 Wontorczyk), Szczerba, S. Skoczyk - Kłosowski.
Lubań: J. Sikora – M. Sikora (46 Noworolnik), D. Firek, Górecki, Augustyn, Pluta, Antolak, Sidorczuk (55 M. Firek), Duda (60 Jandura), Da Silva - Kasperczyk (46 Kurowski).

Gospodarze stawili bardzo mocny opór faworyzowanej drużynie z Maniów. Pierwsza połowa bezbramkowa. Druga za to zaczęła się od gola dla przyjezdnych. Po dograniu Kurowskiego, Da Silva wykorzystał zawahanie defensywy rywala i z 10 metrów trafił do bramki. W 66 min lipniczanie wyrównali. Po przechwycie, z dystansu przymierzył Szczerba i piłka po odbiciu się od słupka wpadła za plecy J. Sikory. Kiedy wydawało się, że regulaminowy czas gry zakończy się remisem, w jego ostatniej minucie, arbiter – przy głośnych protestach gospodarzy – podyktował dla Lubania rzut karny za faul na Noworolniku. „Jedenastkę” na bramkę na wagę awansu do kolejnej rundy, zamienił Da Silva.

- Prowadziliśmy grę cały mecz, atakowaliśmy pozycyjnie, ale gospodarz bardzo dobrze się bronili, przy tym wyprowadzali groźne kontry i po jednej z nich straciliśmy gola. Gospodarze wtedy jeszcze mocniej zacieśnili szyki obronne, ale byliśmy w swoich poczynaniach cierpliwi i konsekwentni i za to zostaliśmy nagrodzenie. Cieszymy się z awansu do kolejnej rundy, a trenerowi gospodarzy gratuluje dobrego meczu – powiedział trener Lubania, Grzegorz Hajnos.

- Wreszcie wykonaliśmy w stu procentach założenia przed meczowe i to dało efekt. Z tego jestem bardzo zadowolony. Myślę, że remis byłby tutaj sprawiedliwy. Decyzji sędziego z 90 minuty nie chcę komentować. Trenerowi Hajnosowi gratuluję zwycięstwa i awansu – ocenił trener Babiej Góry, Grzegorz Szczepaniec.

Podgórki Kruszów (A) – Wierchy Rabka (IV) 1:6 (1:2)
Bramki: 0:1 Kościelniak 25, 1:1 Truty 28, 1:2 Kościelniak 33, 1:3 Dudzik 38, 1:4 Jurzec 83, 1:5 Kościelniak 84, 1:6 Kościelniak 86.

Podgórki: Żółtek – Sojka, Kalata, Słaboń, Kulak - Mateusz Hyc, Miętus, Truty, M. Szczęch (78 Michał Hyc), G. Szczęch (72 Kowalkowski) - Ślusarek
Wierchy: Styrczula – Derek, Wróbel (46 Jędrzejowski), Zenon (82 Traczyk), Matysiak (46 Jurzec) - Misiura (76 Luberda), Czubin, Motłoch (82 Waksmundzki), Kościelniak, Pazurkiewicz - Dudzik

W pierwszej połowie gospodarze trochę nastraszyli przyjezdnych. Co prawda to Wierchy w 25 min objęły za sprawą Kościelniaka prowadzenie, ale w 28 min odpowiedział Truty. Po chwili Podgórki były bliskie zdobycia drugiej bramki. Miętus trafił bowiem w poprzeczkę. W 33 min zapędy miejscowych ponownie ostudził Kościelniak, który tym razem po wbiegnięciu w pole karne, popisał się podcinką nad bramkarzem. W 38 min oglądaliśmy najładniejszy gol tego spotkania. Zdobył go Dudzik, bezpośrednim uderzeniem z rzutu wolnego.

W drugiej połowie długo swojej przewagi, Wierchy nie potrafiły przełożyć na wynik. W ostatnich 10 minutach podopieczni Marcina Zubka rozwiązali „worek z bramkami” . W odstępie 5 minut zdobyli 3 gole. Dwa z nich były autorstwa, imponującego skutecznością Kościelniaka.