111aaakaczmarcyzkoskie121212
SPORTY MOTOROWE. W cieniu sukcesu Tadeusza Błażusiaka w Mistrzostwach Świata w Super Enduro, które odbyły się na krakowskiej Tauron Arenie, rozegrał się sportowy dramat innego z nowotarżan, Oskara Kaczmarczyka.

Kaczmarczyk, który z roku na rok coraz mocniej puka do bram światowej elity Super Enduro, o krakowskich eliminacjach będzie zapewne chciał zapomnieć jak najszybciej. - Żadne inne zawody nie sprawiły mi takiego zawodu – napisał na swoim fan page na portalu społecznościowym.

21 letniego nowotarżanina – startującego w kategorii juniorów - próżno było szukać w gronie finalistów, mimo że na treningach „wykręcał” czasy, które zapewniły mu start w finale. „Oski” padł jednak ofiarą nie do końca jasnych zmian w regulaminie.

- Niezbyt sportowe wydaje się określenie awansu do finałów nie na podstawie czasówek na tle całej stawki, a jedynie na podstawie pozycji w danej grupie A lub B, z której awans zapewnia sobie 5 osób. To nowość, tym bardziej, że rok temu to właśnie czasy decydowały o awansie. Co więcej w regulaminie pisemnym FIM wciąż widnieje zapis mówiący o 10 zawodnikach z najlepszymi czasami. Tegoroczne zmiany przedstawione na briefiengu poskutkowały tym, że do finałów mogły wjechać osoby z gorszymi czasami, a my m.in. z Davidem Cyprianem, który finalnie pokazał, że w Krakowie jego jazda mogła dać podium, musieliśmy walczyć w wyścigu ostatniej szansy, z którego jedynie dwójka zapewniała sobie wjazd do finału. Mi nie wyszło – byłem trzeci. Ta pozycja to najgorsze co mogło się stać, bo zapewniła mi pierwsze miejsce na liście rezerwowej, a z niej szanse na start były mizerne – wyjaśnił Oskar.

- Generalnie nie należę do osób, które się żalą i szukają dziury w całym, a nie w sobie i wiem, że lekarstwem na tę sytuację było jechać jeszcze szybciej, żeby sprostać tym dziwnym przepisom, no ale niestety nie wyszło. To jednak bardzo przykre uczucie wiedzieć, że czas, który się wykręciło w swoich kwalifikacjach na tle całej 30-tki dałby awans do finału, a mimo to się tam nie znalazło – przyznał nowotarżanin, który niepowiedzenie w Krakowie będzie chciał sobie odbić w kolejnych eliminacjach, które 5 stycznia rozegrane zostaną w Niemczech.