zerebaecka

SPORTY ZIMOWE. Karolina Riemen Żerebecka od lat nasza najlepsza i tak naprawdę jedyna reprezentantka Polski w skicrossie ogłosiła koniec kariery. Powodem decyzji były narastające problemy ze zdrowiem.

Ostatnimi czasy popularna „Kala” stała się symbolem walki i niesamowitej determinacji o powrót do zdrowia. Los bowiem jej nie szczędził.

Już jako nastolatka została porwana przez lawinę, ale zdołała się spod niej wydostać. 17 marca 2017 roku w Sierra Nevada upadła podczas treningu przed mistrzostwami świata, wskutek czego doszło do wylewu w pniu i lewej półkuli mózgu. Najpierw była w śpiączce, a później miała sparaliżowaną połowę ciała i problemy z mową. Rokowania nie były optymistyczne. Groziło jej że już na zawsze będzie przykuta do łóżka. A jednak. Po wielu miesiącach leczenia i rehabilitacji stanęła na nogi, ubrała narty i wywalczyła kwalifikację na igrzyska w Pjongczangu. Jednak tuż przed wylotem do Koreii doznała urazu kręgosłupa i kolejny raz trafiła na stół operacyjny.

Po kolejnym powrocie na stok startowała w zawodach FIS, Pucharu Europy i Pucharu Świata. Wystąpiła też w mistrzostwach świata, ale nie była już w stanie nawiązać walki z najlepszymi. Na przeszkodzie stanęły poważne problemy z kolanem.

Wpis na Fan Page Karoliny Riemen Żerebeckiej (zachowana oryginalna pisowania) 

Długo myślałam jak to wszystko należycie ująć. Jednak nadszedł ten czas że muszę przyznać że moje zdrowie nie pozwoliło mi na dalsze kontynuowanie kariery sportowca Pro. Przede wszystkim na zrealizowanie celu który założyłam sobie prawie 2 lata temu. Po wypadku, przez 2 lata trenowałam jak nigdy. Skupiałam swoje myśli pierwsze na powrocie do sprawności, potem w miarę postępów przekierowywałam je na powrót na narty i w końcu na rywalizację na najwyższym poziomie. Robiłam wszystko na prawdę wszystko, może czasem nawet za dużo żeby było tak jak jest. Eksploatowałam siebie, osiągałam granice możliwości, codziennie musiałam stawiać czoła trudnościom -zarówno fizycznym jak i psychicznym. Te 2 lata kosztowały mnie kosmicznie dużo stresu, bólu i rozczarowań ale i też niesamowitych chwil zwycięstwa i radości.  Z jednej strony ten cel w jakimś stopniu zrealizowałam. Byłam bardzo blisko od zarobienia wszystkiego co sobie założyłam. Wystartowałam w Mistrzostwach Świata i w Pucharze Świata. Osiągnęłam rzecz prawie niemożliwą -  w dwa lata od nauki chodzenia, picia, jedzenia, mówienia, nauki każdego ruchu od początku do Pucharu Świata w Skicrossie.
Jeszcze przed końcem tego sezonu, szczerze wierzyłam w to że jeżeli zaraz po jego zakończeniu zacznę się już przygotowywać i zrobię wszystko tak jak ma być poprawnie i odpowiednio rozłożone w czasie bez żadnych kontuzji , będę w stanie zawitać znowu do czołówki Pucharu Świata . I to właśnie zabolało. Kolejna kontuzja, tym razem kolana ,dała mi ewidentny znak. Mogła bym teoretycznie po rehabilitacji znowu spróbować ale wiem że na 100% nie przygotowałabym już nigdy. A jak nie na 100% to po prostu nie ma sensu i nie chcę.  Dla kogoś kto jeździ na nartach od trzeciego roku życia i trenuję profesjonalnie nie wiele krócej, jest to katastrofa . Na początku jak zdasz sobie sprawę z tego że już nigdy nie doświadczysz tych emocji , adrenaliny i okrzyków trenerów na starcie, czujesz w sercu jakby ktoś ci bardzo bliski odszedł na zawsze. Masz wrażenie że to nie tylko koniec świata. Koniec wszystkiego dla ciebie. Natomiast po paru dniach zaczynasz myśleć racjonalnie i po raz kolejny dochodzisz do wniosku że nic nie dzieje się bez przyczyny ? Dla mnie jest to koniec skicrossu ale nie koniec narciarstwa .Zawsze marzyło mi się żeby spróbować swoich sił w Free rajdowym World tour ... Kto wie, spróbuję i będę miała nie małą radochę! Na razie muszę przejść dość skomplikowaną operację kolana. Czeka mnie równie skomplikowana rehabilitacja. Ale kto jak kto jest specjalistą w dochodzeniu do siebie jak nie ja?

Riemen Żerebecka w swojej karierze dwukrotnie stawała na podium zawodów Pucharu Świata. W marcu 2013 roku była trzecia w Are, a w grudniu 2016 roku zajęła drugie miejsce w Arosie. W 2011 roku była szóstą zawodniczką mistrzostw świata w Deer Valley. Dwukrotnie startowała w zimowych igrzyskach olimpijskich. W Vancouver (2010) zajęła 16. miejsce, a w Soczi (2014) uplasowała się na 15. pozycji.

fot. Fan Page Facebook