Wskaźnik Pawła Ciećki, druga stacja monitoringu i dwie góralskie frakcje

stansrod18

NOWY TARG. Wdychamy produkty spalania pozaklasowego węgla z niskich pokładów kopalni i odpadów, które lądują w paleniskach, głównie za sprawą małej i drobnej przedsiębiorczości. Dunajec nie wychodzi poza III klasę czystości, a to przede wszystkim z powodu pogarbarskich ścieków. Wyniki państwowego monitoringu stanu powietrza i jakości wód przedstawił na forum Rady Miasta zaproszony na sesję Paweł Ciećko - Małopolski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska.

Nowy Targ ma to szczęście, że z miastem młodości i lat nauki w Techniku Weterynaryjnym łączy dzisiejszego inspektora szczególny sentyment. Dlatego np. obiecuje zakup dla miasta drugiej stacji monitoringu powietrza za ponad 450 tys. zł, jeśli Nowy Targ uzyska dotację Narodowego Funduszu. Warunkiem zdobycia dotacji jest podpisanie porozumienia, które inspektor Ciećko przywiózł w dniu sesji. Towarzyszył mu nie mniej życzliwy dla miasta zastępca – Ryszard Listwan, który przygotował prezentację wyników na tle porównawczym.

Stacja monitoringu zainstalowana przy boisku Szkoły Podstawowej Nr 1 mierzy pył zawieszony PM 10 (grubej frakcji) i pył drobnej frakcji PM 2,5 benzoalfapiren, dwutlenek siarki i tlenki azotu, czyli to, co wydobywa się z kominów i rur wydechowych.

Tragiczny węgiel i sprawcy nowotworów

- Węgiel, który jest używany przez mieszkańców Nowego Targu – trudno w mojej ocenia nazwać węglem - stwierdził Paweł Ciećko. - On chyba nie spełnia żadnych parametrów. Niewiele jest osób, które kupują węgiel wysokoenergetyczny. Cała reszta pali albo zmieszanymi odpadami komunalnymi albo podłymi frakcjami węgla w postaci mułów, miałów, flotokoncentratów. To wszystko widać na pyłomierzu, zwłaszcza w bezwietrzne dni.

Wojewódzki inspektor, po analizie wyników, nie wahał się, by wskazać głównego winowajcę stanu powietrza w Nowym Targu i podobnych mu miejscowościach:

- To, co dotyka najbardziej takie regiony i miasta to jest mała i średnia przedsiębiorczość, gdzie pali się często odpadami, przepracowanym olejem opałowym, śmieciami z gospodarstwa domowego. To wszystko później, przy niskotemperaturowym spalaniu, wydziela benzoalfapiren, wielopierścieniowy węglowodór aromatyczny, który zabija nas chorobami nowotworowymi.

Dwie góralskie frakcje

Wyniki z naszej stacji pomiarowej, obrazujące średnioroczne stężenie pyłu, wrzucone na tło porównawcze Krakowa, Zakopanego, Rabki i Muszyny - też nie napawają optymizmem. Mamy ponad 100 dni z dramatycznym smogiem, a norma ministra ochrony środowiska mówi o maksymalnie 35 dniach.

Niestety, niewiele lepiej jest w uzdrowiskach, takich jak Rabka czy Muszyna. Wojewódzki inspektor wymyślił też tzw. wskaźnik Pawła Ciećki. Jest to zależność między emisją pyłów a ilością odbieranych odpadów w poszczególnych miesiącach.

 - Od miesięcy wiosenno letnich zbieracie bardzo dużo odpadów, a w zimowo-jesiennych – mało - podsumował.  - To znaczy, że mniej produkują mieszkańcy Nowego Targu? Nie! Rozkład średnioroczny jest taki sam. Tylko, że duża część tych odpadów zwyczajnie ląduje w piecach. Utarło się Warszawie – a często się spotykam z różnymi politykami – że górale dzielą odpady na dwie frakcje palne: te, które pali się w dzień i te, które pali się w nocy.

Ewidentny jest też wpływ małej (a często szarej) przedsiębiorczości) na stan wód. Poznać go można np. po pianie, jaką na powierzchni cieków tworzą związki chromu.

Uprawnień do kontroli i dyscyplinowania nielegalnych podmiotów WIOŚ jednak nie ma. Mogą to czynić tylko organy policyjne i skarbowe.

Co warte czujniki i oczyszczacze?

Pawła Ciećkę pytali radni przede wszystkim o sesns nabywania większej ilości czujników niskokosztowych, żeby uzyskać obraz rozkładu zanieczyszczeń w różnych rejonach miasta, o opinię na temat elektrofiltrów na kominy i urządzeń do oczyszczania powietrza w pomieszczeniach, coraz popularniejszych w żłobkach; wreszcie o to, czy dron użyczony przez wojewodę może pobierać próbki z kominowych wyziewów zakładów pracy nocą. Inspektor był zdania, że gdy stan rzeczy jest zdiagnozowany i zły, lepiej inwestować w przeciwdziałanie niż w kolejne mierniki. Elektrofiltry polecał, ale tylko autoryzowane i kalibrowane, a jeśli ktoś usiłuje nam sprzedać takie urządzenie za 100 czy 500 zł, to znaczy, że oszukuje. U autoryzowanego producenta za elektrofiltr trzeba zapłacić ponad 4 tys. zł. Tymczasem taka kwota to już znaczna część dopłaty do wymiany pieca.

Zanim jednak przystąpi się do wymiany źródeł ciepła, potrzebne są pieniądze na termomodernizację i o nie miasto powinno zabiegać. Inspektor Ciećko obiecał natomiast szukać sposobu na wychwycenie dokonujących nielegalnych zrzutów ścieków – np. z użyciem śmigłowca i kamery termowizyjnej.

WIOŚ na sesji w Nowym Targu

Fot. Anna Szopińska