ultimat191NOWY TARG. Spółka Nowa Targowica uznała, że jej wizerunkowi szkodzą publiczne wypowiedzi burmistrza Grzegorza Watychy, wskazujące na zainteresowanie Centralnego Biura Antykorupcyjnego jej działalnością. Dlatego grozi skierowaniem przeciwko burmistrzowi pozwu w związku z naruszeniem dóbr. Chyba, że gospodarz miasta spowoduje, iż jego oświadczenie dementujące wcześniejsze wypowiedzi na ten temat do poniedziałku ukaże się w „Gazecie Wyborczej” i w lokalnych mediach.

Ten konflikt - podsycony publikacją GW pt. „Jaki, Czarna Owca i CBA” – stał się przedmiotem dzisiejszej konferencji prasowej zorganizowanej przez władze spółki Nowa Targowica w restauracji „Czarna owca” pośrodku targowego placu.

ultimat192

Kroplą, która przepełniła czarę rozgoryczenia spółki, był wyżej wymieniony artykuł, a w zasadzie jedno zdanie z jego leadu: „Podczas kampanii wyborczej do europarlamentu Patryk Jaki spotkał się na Podhalu z biznesmenami, którymi interesuje się CBA”. Chodziło o wizytę na Nowej Targowicy, gdzie wiceminister rozdawał ulotki i rozmawiał z kupcami, domagającymi się zniesienia opłat targowych pobieranych przez miasto i oczekującymi od centralnych władz wsparcia dla ich dążeń.

Ten medialny incydent poprzedziły jednak wcześniejsze publiczne wypowiedzi burmistrza, wskazujące na zainteresowanie CBA umową zawartą w 2014 roku (z późniejszymi aneksami) pomiędzy miastem a spółką Nowa Targowica. Ich kontekstem zawsze był spór o wysokość stawek opłat targowych, a pierwsza taka informacja padła podczas sesji Rady Miasta w grudniu 2017 roku i została zarejestrowana w nagraniu telewizyjnym.

Kiedy artykuł o wiceministrze Jakim ukazał się w GW, spółka postanowiła przejść do kontrofensywy, uznawszy, że takie wypowiedzi godzą w jej dobre imię, szkodzą wizerunkowi całego podmiotu i przynoszą wymierne straty w kontaktach z kontrahentami, podkopując wiarygodność spółki.

Podczas dzisiejszej konferencji prasowej prezesowi Nowej Targowicy, Januszowi Chowańcowi, towarzyszyli mec. Karolina Szews i rzecznik prasowy spółki – Piotr Dobosz.

- W październiku i listopadzie zwracałam się do burmistrza z prośbą o udzielenie informacji, czy toczyły się lub toczą jakieś postępowania związane z umową między miastem a spółką Nowa Targowica – informowała pani mecenas. – Dostałam odpowiedź, że burmistrz takiej wiedzy nie posiada. Tymczasem CBA – działające w trybie ustawy – jeśli prowadzi jakieś postępowania – nawet wyjaśniające czy przygotowawcze, musi to czynić w oficjalnej formie, według określonych procedur. Już jakiś czas temu spółka zleciła mi przygotowanie przeciwko burmistrzowi pozwu o naruszenie dóbr. Przygotowałam go w lutym, spółka jednak nie kierowała go jeszcze na drogę sądową, licząc na polubowne załatwienie sprawy.

Sytuację zmieniła publikacja w GW i teraz spółka zdecydowała się już wezwać burmistrza do oświadczenia, że podawane przez niego informacje o zainteresowaniu CBA jej działalnością są nieprawdziwe. Wyznaczony został też termin na zastosowanie się do jej wezwania. Jeśli oświadczenia do poniedziałku nie ukażą się w GW i w lokalnych mediach, to przygotowany w lutym pozew trafi do sądu.

- Spółka jako firma z powodu takich wypowiedzi traci wiele: wizerunek, swoją pozycję, zaufanie nowych podmiotów – przekonywał prezes Chowaniec. – Burmistrz ma dostęp do mediów, Urząd Miasta dysponuje prawnikami, a my wobec tej przewagi jesteśmy bezradni. Paradoksem jest to, że – ponieważ odprowadzamy opłaty – Urząd Miasta prowadzi walkę z nami za nasze pieniądze. Do stworzenia targowicy byliśmy przez władze miasta zachęcani i popierani. Wtedy uważani byliśmy za ryzykantów. Miasto miało wcześniej ten teren przez 17 lat i nie zrobiło z nim nic. Dziś jest to duży sukces i nasze działania mają pozytywny wpływ na rozwój regionu. Dlatego nie rozumiem, że rzuca się nam kody pod nogi… Cały konflikt zaczął się od opłaty targowej. Nasuwa się wniosek, że powstał taki urzędniczy lobbing przeciwko prywatnym przedsiębiorcom. To, co się dzieje, może nas podkopać ekonomicznie, bo jarmark jeszcze rośnie.

Poinformował też prezes Chowaniec, że spółka przystąpiła do sporządzania rachunku szkód spowodowanych pogorszeniem jej wizerunku skutkiem wypowiedzi sugerujących zainteresowanie CBA umową sprzed kilku lat.

- Oczywiście wolałbym mieć święty spokój niż rację, ale ta publikacja odbiła się szerokim echem w Polsce – dodaje szef spółki.

Obecni na konferencji dziennikarze otrzymali kserokopie korespondencji pani mecenas z burmistrzem.

Dla ustalenia faktów u źródła, niezwłocznie po konferencji w „Czarnej owcy” zwróciliśmy się do centrali CBA z prośbą o odpowiedź na pytania:

- Czy CBA wykazywało zainteresowanie umową z 2014 roku pod kątem niekorzystnych dla miasta zapisów?

- Jeśli tak, to w jakiej formie (np. zapytania kierowanego telefonicznie lub pisemnie do burmistrza Nowego Targu) i kiedy?

- Jeśli nie, to czy czynności sprawdzające były lub są przez CBA planowane?

Wydział komunikacji społecznej CBA uprzedza, że udzielenie odpowiedzi wymaga sprawdzeń sięgających w dokumenty sprzed kilku lat, ale postara się to uczynić możliwie jak najszybciej.  

Fot. Anna Szopińska