P3450170PODHALE. Mnóstwo tematów poruszyli podhalańscy samorządowcy na trwającym do wieczora spotkaniu z ministrem środowiska Henrykiem Kowalczykiem. Szef resortu, który musi odrabiać duże zaległości i borykać się z wieloma patologiami – zwłaszcza w systemie gospodarki odpadami – zapowiada wiele zmian, ale nie natychmiastowych. Najbardziej usatysfakcjonowana deklaracjami ministra może być grupa robocza samorządowców z Podhala, która wyszła z inicjatywą tworzenia instalacji termicznej utylizacji odpadów dla dwóch powiatów.

Wizyta ministra w naszym regionie to efekt niedawnego wyjazdu do Warszawy delegacji z Podhala, która swój pomysł na ratowanie mieszkańców przez horrendalnym wzrostem cen odbioru odpadów przedstawiała na forum komisji ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa. Wizytę ministra organizowała  i towarzyszyła mu dwójka parlamentarzystów z tejże komisji: posłanka Anna Paluch i poseł Jan Duda z Nowego Sącza.

Pieniądze na kanalizacje, azbest, wapnowanie

Podczas spotkania z samorządowcami powiatów nowotarskiego i tatrzańskiego w sali konferencyjnej Podhalańskiej Wyższej, minister przede wszystkim zapewnił, że będą pieniądze dla gmin na gospodarkę wodno-ściekową – w formie częściowo umarzalnych pożyczek. Nabór do programów ma być ruszyć w lipcu. Wszystko po to, by samorządy mogły zamierzone inwestycje realizować jeszcze w tym roku. Zwiększy się także pula środków na usuwanie azbestu, choć ten proces będzie rozłożony w czasie, bo wiadomo, że nie wszyscy równocześnie wymieniają dachy. Rządowa pomoc nie przewiduje jednak finansowania blachy na pokrycia dachowe dla uboższych gospodarstw.

P3450162

Po załamaniu się eksportu do Chin, duży kłopot mają gospodarstwa hodowlane z pozbywaniem się folii rolniczej po kiszonkowych balach.

- Prosimy, żeby folii nie wyrzucać, nie palić – mówił minister. – Będzie program pilotażowy, folię pozbieramy jesienią.

Obiecuje także dotację na wapnowanie zakwaszonych gleb, uzależnioną od wyniku analizy chemicznej próbki gleby i wielkości gospodarstwa.

Odpadowe patologie

Najtrudniejszy dla resortu temat to jednak gospodarka odpadami.

- W regionalnych instalacjach odnotowujemy przeogromny wzrost cen – przyznawał minister Kowalczyk. – Jeśli za odbiór tony odpadów trzeba płacić 570 zł, to w żadnym wypadku nie jest uprawione takie windowanie stawek. Stworzyły się monopole, ponieważ każda gmina przypisana jest do danego RIPOK-u. Niektóre z nich odmawiały przyjęcia odpadów, a była to gra obliczona na to, żeby szantażować gminy i podnosić ceny. Ale rozbijamy te monopole. W czerwcu – lipcu zostanie przez parlament przyjęta ustawa powodująca uwolnienie regionalizacji. Nie będzie już przypisania, ale też nie rozwiąże to problemu natychmiast, bo być może trzeba będzie transportować odpady na większe odległości. Będziemy też chcieli wspierać RIPOK-i samorządowe i będziemy zachęcać, by tworzyły je związki międzygminne. W takich RIPOK-ach samorządowych przyjęcie odpadów kosztowało 5 i 8 zł od osoby miesięcznie, podczas gdy w innych – odpowiednio 30 i 60 zł.

Mówiąc o wielu patologiach w systemie gospodarki odpadami, minister wspomniał na ubiegłoroczne pożary składowisk; na składowiska dzikie i porzucone; na przypadki dzierżawienia od gmin dużych terenów na 2-3 miesiące, następnie znikania firmy i zostawiania lokalnych społeczności z ogromem zwiezionych odpadów, które trzeba teraz uprzątnąć.

P3450178

- W całym kraju zinwentaryzowaliśmy 400 takich składowisk – mówił minister. – Sprawy są w prokuraturze. Będziemy się starali pomóc gminom to uprzątnąć, udzielając pożyczek.

Zbiórka surowców musi się opłacać

W planach resortu jest także podniesienie cen skupu surowców wtórnych – „żeby opłacało się je zbierać”. Ten z kolei problem powinny rozwiązać opłaty kaucyjne pobierane od producentów, którzy wypuszczają na rynek książki, gazety, produkty pakowane w szkoło, metal, plastik itd. 15 groszy za kilogram makulatury w punkcie skupu nie jest bowiem zachętą do udziału w recyklingu.

- Będziemy przygotowywać ramy prawne, ale musi być baza do zagospodarowywania odpadów – deklarował minister Kowalczyk. – Wtedy wprowadzimy opłaty kaucyjne. Napotykamy tutaj na duży opór, ponieważ działające teraz organizacje odzysku są patologią i na systemie kaucyjnym stracą dużo kasy. To własnie im zależy, żeby nie było bazy.

Wójt gminy Nowy Targ, Jan Smarduch, zgłaszał z kolei problem ocen oddziaływania na środowisko wymaganych od stacji narciarskich. W przypadku tej akurat gminy znacznie utrudnia to wykorzystanie na ten cel znakomitych terenów na południowych stokach Gorców.

Gmina Czarny Dunajec skarżyła się na coraz większe szkody czynione przez rozrastającą się populację bobrów. Skutek budowanych przez nie tam to zalewanie pól.

W tym przypadku minister mógł tylko przekazać informację, że problem populacji bobrów i wilków jest przedmiotem dyskusji na forum europejskim. Oba te gatunki chronione nie są już bowiem gatunkami rzadkimi.

Ministerialne TAK dla podhalańskiej inicjatywy

Z obecności ministra skorzystał wójt gminy Szaflary, Rafał Szkaradziński, by wręczyć szefowi resortu pismo z siedmioma propozycjami wypracowanymi przez grupę roboczą samorządowców z Podhala. Propozycje te zostały wcześniej wysłane również do parlamentarzystów i sejmowej komisji ochrony środowiska.

P3450198

Inicjatorzy stworzenia instalacji do termicznej utylizacji odpadów komunalnych dla powiatów nowotarskiego i tatrzańskiego, współpracującej z systemem ciepłowniczym – największej satysfakcji doczekali się jednak, gdy minister Kowalczyk oświadczył, że ten „znakomity” pomysł nie tylko akceptuje, ale będzie wspierał, jako ważną inicjatywę oddolną.

- Przed dwa lata mówiło się o tym, jednak nie puszczał nas limit odpadów, które można spalić… - tytułem wyjaśnienia dodała posłanka Anna Paluch.

Te formalne ograniczenia trzeba będzie jakoś przewalczyć, ale inicjatorom będzie już teraz dodawało skrzydeł wyraźne wsparcie ministra.

Spotkanie z ministrem środowiska

Fot. Anna Szopińska