P3480544NOWY TARG. Wstępne wyniki badań próbek wody z czterech końcówek sieci na terenie Nowego Targu (budynek oczyszczalni ścieków, hydrant przy oczyszczalni, hydrofornia przy Szaflarskiej i pompownia Kowaniec-Kokoszków) nie wykazują już obecności groźnych dla zdrowia bakterii Escherichia coli, bakterii z grupy coli ani enterokoków. Wynika z tego, że skażenie wody miało charakter punktowy – dotyczyło jednej studni przy ul. Targowej.

Decyzja dla całej sieci

 - 26 czerwca w godzinach porannych otrzymaliśmy sprawozdanie przekazane przez MZWiK, w którym stwierdzono przekroczenia mikrobiologiczne wskazujące na skażenie wody w nowotarskim wodociągu mówi Jolanta Bakalarz, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny. - Faktycznie było to badanie dokonane w jednym punkcie, ale ze względu na to, że sieć nie podsiada wydzielonych stref, które pozwalają powiedzieć, że z danych ujęć jest zasilana dana część miasta i dotąd woda jest dobra, a odtąd niezdatna do spożycia – nie mogła zapaść decyzja inna niż stwierdzająca nieprzydatność wody w całym wodociągu nowotarskim.

P3480558

Natychmiastowym doraźnym działaniem Miejskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji było wyłączenie z eksploatacji studni głębinowej przy ul. Targowej, bo to w niej powstał bakteriologiczny problem.

- Nie widzę w tej chwili możliwości żeby ją ponownie włączyć do sieci i będzie ona stanowiła rodzaj zasobu awaryjnegostwierdza dr inż. Dariusz Latawiec, dyrektor MZWiK w Nowym Targu. - Natomiast dowiedziawszy się o zanieczyszczeniu podjęliśmy płukanie całego odcinka sieci zasilającego ten rejon – bo nie mówimy o zanieczyszczeniu całej sieci nowotarskiej, tylko odcinka zasilanego z tej studni, gdyż ona prawdopodobnie była źródłem zanieczyszczenia. Woda do płukania tego odcinka była przepompowywana z pozostałej części sieci nowotarskiej. Ponadto włączyliśmy chlorowanie z ujęć na byłym NZPS-ie i cała sieć była profilaktycznie przechlorowywana, co w praktyce okazało się niepotrzebne, bo była czysta. Tylko ten fragment z jakiegoś powodu został zanieczyszczony

Coś się musiało wydarzyć

MZWiK podjął dochodzenie w celu wyjaśnienia przyczyny, która spowodowała przedostanie się do studni głębinowej aż takiej ilości bakterii fekalnych, że woda przypominała ściek. Dwa dni po upublicznieniu wyniku badania skażonej próbki i wszczęciu działań naprawczych przyczyny jednoznacznie nie da się wskazać.

- Wiemy tyle, że tydzień temu, gdy nastąpiły intensywne opady deszczu, mogło dojść do jakiegoś zanieczyszczenia – mówi szef MZWiK-u. - Ale skąd to się wzięło – z przepełnionej kanalizacji burzowej, czy z jakichś spływów terenowych, bo wokół tej studni rozbudowały się tereny przemysłowe, których wcześniej nie było – w tej chwili nie jesteśmy w stanie stwierdzić.

P3480556

Tydzień w bakteriologicznym narażeniu

Podczas kryzysowej sytuacji przedmiotem wielu komentarzy mieszkańców stały się zarówno system przekazywania informacji o wynikach badań przez obsługujące MZWiK laboratorium, jak i sposób powiadamiania ludności o skażeniu wody.

- Jest możliwe wcześniejsze powiadomienie, że cokolwiek się dzieje przy badaniach próbki przekazanej do laboratorium – zapewnia Jolanta Bakalarz. - W ramach nadzoru mamy wypracowany system powiadomień. Akredytowane laboratorium przesyła nam cząstkowe sprawozdania z badań. Natomiast jeżeli cokolwiek się dzieje, to już na drugi dzień mamy telefoniczną informację, że na pytkach coś rośnie.

Jak się okazuje, gdyńskie laboratorium Hamilton zostało przez MZWiK wybrane w drodze zapytania ofertowego o cenę.

- Każdy mógł złożyć ofertę, a oferta laboratorium z Gdyni była najbardziej korzystna pod względem warunków i parametrów, które my wskazaliśmy – wyjaśnia dyrektor Latawiec. - Prawdopodobnie w przyszłym postępowaniu zawrzemy takie zapisy, które zapewnią nam szybsze powiadamianie. Natomiast my współpracujemy z laboratoriami akredytowanymi. Wynik akredytowany otrzymuje się po czterech dniach. Będziemy tę umowę aneksować w kierunku wcześniejszego wstępnego powiadamiania nas.

W przypadku wyników badań, które spowodowały natychmiastową decyzję Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego o uznaniu wody z miejskiej sieci za nieprzydatną do spożywania przez ludzi, od pobrania próbki do dostarczenia wyników przez akredytowane laboratorium minęły jednak nie cztery dni, ale tydzień. Dyrektor MZWiK zapowiada więc również dochodzenie, dlaczego wystąpiła ta zwłoka.  

Żeby nie wzbudzać paniki…

Niemniej system szybkiego, nieoficjalnego – czyli nazajutrz – powiadamiania, że „coś rośnie na płytce”, jeśli chodzi o badania zlecane przez MZWiK w ramach kontroli wewnętrznej, nie istnieje również z innego powodu.

- Bo jeżeli ktoś nam powie po jednym dniu: słuchajcie, coś jest w próbce, a potem się okaże w analizie akredytowanej, że jednak ten problem nie jest taki, jak by się komuś wydawało wcześniej, to kto weźmie na siebie odpowiedzialność za sztucznie wywołany problem i panikę, jaka może wybuchnąć? – pyta dyrektor Latawiec.  

P3480554

Gdzie te strefy?

Być może komunikatu o skażeniu wody w całej sieci udałoby się uniknąć, gdyby były na niej wydzielone strefy. Rozdzielenia poszczególnych rejonów do tej pory jednak nie było i okazuje się, że nieprędko będzie możliwe.

- Technicznie to wszystko jest możliwe, tylko nie w obecnym stanie nowotarskiej sieci – ocenia sytuację dyrektor wodociągów. - Mamy do czynienia z wieloletnimi zaniedbaniami. Sieć wodociągowa w mieście była permanentnie niedoinwestowana. Pomimo wielu rzeczy zrobionych w ostatnich latach – i to nie tylko w minionych trzech latach – zwłaszcza jeśli chodzi o sieć monitoringu i kanalizację. Poza samym monitoringiem potrzebna jest wymiana dużej części armatury i dużej części rur w samym Nowym Targu. Bo to, że mamy pewne informacje o przepływach na sieci – nie pozwala nam jej zestrefować. Niektóre zasuwy na sieciach wodociągowych nie działają, nie mamy też wymaganej informacji o ciśnieniach, a to jest wymagane. 

Brak podziałów strefowych to dla MZWiK-u także brak możliwości udowodnienia, że woda ze studni przy w rejonie oczyszczalni nie dopłynie do centrum. Poza tym w porach mniejszego poboru woda i tak pompowana jest do zbiorników na Kowańcu, a stamtąd później grawitacyjnie rozprowadzana po mieście.

- Studnia, która ma wydajność 3 metrów sześciennych na godzinę, nie jest w stanie przepompować wody i my to w Zakładzie wiemy – wyłuszcza dyrektor Latawiec. – Tylko że nie potrafię tego wykazać na ciśnieniomierzach. Tego typu urządzenia dopiero instalujemy. Idziemy w kierunku strefowania, ale horyzont czasowy to dwa – trzy lata. To nie jest krótki proces. Wiele urządzeń trzeba dodać i nauczyć się pracować na monitoringu, który już mamy.

Wnioski na przyszłość

Dla epidemiologicznego bezpieczeństwa ludności MZWiK w konsultacjach z Sanepidem decyduje się teraz na zagęszczenie siatki poboru próbek wody do badań.

- Po przeanalizowaniu całej tej sytuacji, razem z dyrektorem wodociągów nowotarskich doszliśmy do wniosku, że musimy zweryfikować harmonogram kontroli wewnętrznej wykonywanej przez wodociągi, to znaczy, że kontrola wewnętrzna nie może się opierać na badaniu jednej próbki – podsumowuje Jolanta Bakalarz. - Zarzucano nam, że decyzje o braku przydatności wody do spożycia podjęliśmy na podstawie badania jednej próbki. Ale z drugiej strony patrząc – jeżeli MZWiK w ramach kontroli wewnętrznej również pobiera jedną próbkę i na tej podstawie określa przydatność wody do spożycia, to znaczy, że mieliśmy pełne prawo wydać taką decyzję.  

P3480563

 - Ta konkretna sytuacja, gdzie zanieczyszczeniu uległ mały odcinek, i to jeszcze w miejscu, gdzie można się spodziewać różnych rzeczy, bo przy oczyszczalni – pokazała, że ten system nadzoru nie jest wystarczający dla wszystkich przypadków – przyznaje dyrektor Latawiec. - To w praktyce oznacza, że my z Sanepidem wypracowujemy teraz szerszy harmonogram poboru – będziemy pobierać trzy lub cztery próbki na terenie miasta, by uniknąć sytuacji, kiedy na podstawie jednej próbki ogłasza się, że sieć jest zanieczyszczona, co akurat nie było prawdą.

Wydarzenia, z jakimi mieliśmy do czynienia u progu wakacji okazały się więc niegroźne w skutkach. Niemniej spełniły ważną rolę w uświadomieniu Miejskiemu Zakładowi i sanitarnym służbom, ale też wszystkim mieszkańcom, że nowotarska sieć wodociągowa jest właściwie bezbronna wobec skażeń. Zainicjowały też działania, które w przyszłości pozwolą uniknąć sytuacji z 2005 roku, kiedy miasto przez kilka dni było pozbawione wody zdatnej do spożycia. Pomimo zintensyfikowanych medialnych doniesień byli też mieszkańcy, którzy twierdzili, że komunikat o skażeniu wody do nich nie dotarł i życzą sobie np., żeby w takich przypadkach po mieście jeździł samochód z megafonem.

Fot. Anna Szopińska