P3510315NOWY TARG. Oferta na wykonanie przebudowy i rozbudowy Miejskiego Ośrodka Kultury wkrótce zostanie wybrana. Umożliwiły to zmiany w Wieloletniej Prognozie Finansowej, dokonane przez Radę Miasta podczas poniedziałkowej sesji. Potężna i pomnikowa inwestycja zyskała tym samym gwarancje finansowania w wysokości prawie 35 milionów zł. Nie obyło się jednak bez wątpliwości i sporów.

Tegoroczne jeszcze wydatki na to zadanie zostały uchwałą Rady ustalone na poziomie 7 milionów 60 tys. zł. Kulminacja inwestycyjnych kosztów przypadnie na rok przyszły, kiedy wyniosą one 17 milionów 650 tysięcy. W roku 2021, kiedy przebudowa ma być zakończona – ich wysokość opisuje się kwotą 10 milionów 590 tysięcy. Daje to kwotę 35 milionów 300 tys. zł, czyli tyle, na ile opiewa najtańsza z ofert złożonych przez firmy startujące w przetargu wykonawczym, plus koszty związane z inspektorem nadzoru budowlanego.  

Skąd pieniądze?

6 milionową unijną dotację na ten cel uzyskało miasto z Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego, znalazłszy się na pierwszym miejscu konkursowej listy. Jest to dokładnie 80 procent kosztów kwalifikowanych najwyższego możliwego dofinansowania. Prócz tego samorządowa władza stara się pozyskać środki zewnętrzne z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz z funduszy norweskich, w tym ostatnim źródle pretendując nawet do 20 milionów. Kiedy będą zapadały decyzje i na jakie wsparcie może liczyć przekształcenie MOK-u w obiekt na miarę XIX wieku, o randze transgranicznej – na razie nie wiadomo.

Wiadomo tylko, że wyboru oferty będzie można dokonać, gdy firma przekaże miastu wymagane uzupełnienia. Ogłoszony też został przetarg na inspektora nadzoru, a koszty tej usługi miasto przewiduje 620-tysięczne.

Część radnych – pełna obaw

Decyzję radnych poprzedziła długa i burzliwa dyskusja na forum komisji finansów, gospodarki komunalnej i rozwoju. Podobne argumenty, lecz już rozszerzone i sprecyzowane, padły podczas sesji Rady.

 Bartłomiej Garbacz – opowiadając się za remontem sali widowiskowej – podnosił, że 28 miejsc postojowych jak na jej 489-osobową pojemność to stanowczo za mało.

Inne zastrzeżenia dotyczyły  przewidywanego wzrostu zatrudnienia z 10 do 17 osób, nieujęcia w projekcie korekty zieleni oraz powielenia się funkcji sali w MOK-u - głównie koncertowej przy potraktowanej drugorzędnie funkcji teatralnej - z celami stawianymi przyszłemu Centrum Sportów Lodowych.

Tenże radny trzymał jednak w reku ekspertyzę techniczną, z której wynika, że fundamenty i elementy konstrukcji nośnej zniosą przebudowę i rozbudowę.

Do jedności w głosowaniu za historyczną dla miasta i z wielu względów społecznie potrzebną inwestycją wzywał radny Krzysztof Sroka. Wtórowali mu radni Stefania Drąg-Iłęda i Leszek Pustówka.

Bubel projektowy i spiskowa teoria

Ja stwierdzam, że mamy bubel projektowy – oświadczył natomiast radny Michał Glonek. - Trochę szkoda, że wcześniej na to nie zwrócono uwagi. Mam przed sobą kosztorys oferenta, który złożył najniższą ofertę i - najdelikatniej mówiąc – są tam elementy, na które nas nie stać. Nie wiem, jak to przeszło przez sito opiniujące ten projekt, ale to jest straszna megalomania, jeżeli chcą państwo zrobić przed MOK-iem fontannę za milion zł. Wychodzą nam z przetargu ogromne kwoty, a okazuje się, że tutaj gros rzeczy kosztuje koszmarnie wielkie pieniądze i nikt nie zrobił korekty. Po co nam fontanna za milion zł? Wyszliśmy, proszę państwa od tego, że jest problem w sali widowiskowej i musimy tam poprawić warunki. A my milion w fontannę wkładamy…

Za niegospodarność uznał on wydawanie 2,5 miliona na elewację, która była robiona przed kilkoma laty, a gwarantowane na razie 17-procentowe dofinansowanie – za bardzo niskie. Koszt zwiększenia pojemności sali widowiskowej o jeden fotel oszacował na pół miliona zł. Ale przewidywał też, że prawie 35 milionów to nie koniec wydatków, bo dla wyrzuconej z MOK-u biblioteki trzeba będzie budować nowy obiekt. Posunął się wreszcie radny do przedstawienia pewnej teorii spiskowej:

Jeżeli będzie dokładanie pieniędzy do tej inwestycji, to będą państwo mogli zapomnieć o tym, o czym wszyscy mówiliście w kampanii, czyli o budowie hali lodowej. Nasz budżet nie ma szans tego udźwignąć. Ja już dzisiaj dostrzegam działania, które są celowe i świadome, bo huczy o tym cały urząd. Robienie dzisiaj takiej gęstej atmosfery wokół Klubu, że coś finansami jest nie tak, jest obliczone na to, by zmniejszyć dofinansowanie dla hokeja. Zmniejszyć po to, żeby obniżyć świadomie poziom sportowy. Wtedy pojawi się argument, że skoro słabo stoi drużyna Podhala, to po co budować halę lodową… Dzisiaj przecież wiemy, że nie ma żadnych przesłanek, aby udało się to w tej kadencji. Nie mamy jeszcze skompletowanego gruntu, nie mamy planu zagospodarowania. Dzisiejsza decyzja może spowodować to, że w tej kadencji ta duża inwestycja w MOK-u zostanie wykonana. Ale jest ona obliczona na to, żeby przed kolejnymi wyborami obronić się, dlaczego nie udało się nam zrobić czegoś więcej.

Zmodernizujmy samą salę

Za tym szło wezwanie, by przyjąć zdroworozsądkowy punkt widzenia i wrócić do pomysłu modernizacji samej sali widowiskowej, by nie trzeba było budować nowej biblioteki. Bo tak kosztowna przebudowa i rozbudowa spełni oczekiwania tylko części mieszkańców, a na lata zablokuje nowe przedsięwzięcia.

 

- Co by nie powiedzieć – jesteśmy odpowiedzialni za grosz samorządowy, grosz mieszkańców – przypominał radny Marek Fryźlewicz. - Oby się nie sprawdziło to, co pan radny Glonek powiedział, choć ja też mam jakieś przeczucie, że to tak łatwo nie pójdzie, bo wszystkie roboty ziemne zawsze wychodzą drożej. Tak samo robienie wielkiego szkła, wielkich powierzchni podnosi koszty ogrzewania, powoduje problemy z odśnieżaniem.  

Spiskowa teoria jednak spotkała się od razu z ripostą przewodniczącej komisji sportu, Katarzyny Wójcik:

- Bardzo odważne padły oskarżenia nas jako samorządu, ponieważ to są pana własne interpretacje, że chcemy obniżyć poziom sportu. Ponad dwukrotnie wzrosły dotacje, jeśli chodzi o hokej. Było to poruszane na komisji sportu, więc miał pan świadomość tego faktu, wypowiadając swoje słowa. Ponad 3 miliony w latach 2015 – 2019 poszły na sam hokej.

Tej polemice towarzyszył argument, że rozbudowa MOK-u zwiększy zajęciową ofertę dla dzieci i młodzieży, a co 40 lat obiekty użyteczności publicznej i tak wymagają odnowy.

Raz, a dobrze

  - Jeżeli coś robimy, zróbmy to dobrze, a nie żeby za kolejnych 10 lat znowu coś trzeba było dołożyć – przekonywała szefowa komisji sportu, Katarzyna Wójcik. - Wiadomo – technika idzie do przodu.

Obiektowi MOK-u służby sanitarne i straż pożarna dopuszczeń udzieliły już tylko warunkowo i był to kolejny ważki argument za koniecznością całościowej inwestycji.

- Życzę spokojnych snów tym, radnym, którzy mówią, że nie potrzeba, że może odłożyć albo tylko wyremontować… - pozwoliła sobie na szczyptę ironii radna Stefania Drąg-Iłęda. - W naszym mieście, w stolicy Podhala, żebyśmy nie mieli porządnego domu kultury, to jest po prostu wstyd… Jeżeli przyszyjemy łatę na potargane spodnie, to one się nie zrobią nowe i nie wytrzymają długo.)

Radni krytycznie nastawieni do zakresu przebudowy i rozbudowy uparcie postulowali w pierwszej kolejności remont sali widowiskowej, a następnie etapowanie prac. Ich oponenci zwracali natomiast uwagę, że to technicznie niemożliwe.

 - Z tego, co wiem, nie da się tak zrobić, bo instalacja elektryczna jest w rurkach aluminiowych i zarośnięte są rury instalacji wodno-kanalizacyjnej – tłumaczył radny Leszek Pustówka. - My tam byliśmy z komisją. Nie wyobrażam sobie, żeby była robiona sama sala widowiskowa. My jesteśmy miastem powiatowym – powinien to być obiekt reprezentacyjny. Nie bądźmy zaściankiem.

W dyskusji nad zmianą Wieloletniej Prognozy Finansowej wywiązały się ostre polemiki między samymi radnymi. Tak zwana opozycja nie chciała być jednak posądzona o atakowania idei i potrzeby przebudowy Ośrodka. Bo chodziło jej wyłącznie o ekonomikę i sens przedsięwzięcia o takiej skali.

Koszty będą znacznie większe…

- To nie jest żaden atak... – przekonywała radna Agata Michalska. - Absolutnie tak do tego nie podchodzimy. To są po prostu wątpliwości. Bo jeżeli obiekt ma kosztować prawie 35 milionów zł, do tego dochodzi kwestia przeniesienia biblioteki, doliczymy też tereny zielone – nagle okaże się, że potrzebujemy wydać na to przedsięwzięcie nie 35, a 40 milionów, potem zbliżymy się do 50-ciu. Za te pieniądze możemy stworzyć np. jakąś atrakcję turystyczną naszym mieście, która sprawi, żeby ludzie prowadzący swoje działalności gospodarcze mogli się lepiej rozwijać. Widzę również za te pieniądze stworzenie nawet kilku stref gospodarczych. W końcu myślę, że za takie pieniądze można wybudować totalnie nowy obiekt.

Wiązało się to z apelem o ponowne przeanalizowanie projektu pod kątem celowości i kosztów poszczególnych pozycji. Leszek Pustówka apelował z kolei o zaufanie do firmy, która projektowała już kilka takich reprezentacyjnych obiektów. I poszedł jeszcze dalej w inwestycyjnych zamierzeniach:

- W Nowym Targu czas na nową bibliotekę, niezależną od Miejskiego Ośrodka Kultury, podobnie jak czas na Muzeum Podhalańskie nie działające w strukturach MOK-u.

Radnego Michała Glonka skłoniło to natychmiast do polemiki  rozwinięcia swojej tezy o projekcie-bublu:

  - Przeglądając dokumentację, mógłbym powiedzieć o kilku katastrofach projektowych. Przeciekawą rzeczą jest np. budowa balkonu z miejscami dla niepełnosprawnych, co obwarowane jest specjalnymi przepisami i wiąże się z robieniem wind. Jeżeli chcieliśmy mieć ekonomiczny, fajny projekt, to takie założenie kłoci się z nim bardzo. I nie wyobrażam sobie, że w momencie, kiedy miastu potrzeba skoku gospodarczego, trzema największymi i najważniejszymi według pana inwestycjami miały być przebudowa MOK-u, budowa biblioteki i do tego Muzeum i generowały zatrudnieniem dodatkowych kilkudziesięciu osób. Ciekaw jestem, z czego miałoby to być utrzymywane. Pan jest człowiekiem kultury, ale na ekonomii dobrze się pan nie zna.

Dom kultury na Berekach?

Ekonomiki dotyczyła też wypowiedź radnego Pawła Liszki, który przypomniał, że Rada kiedyś wyraziła zgodę na przedsięwzięcie w trybie „zaprojektuj i wybuduj”, do kwoty 15 milionów.

- W żaden sposób radni miasta nie mieli wpływu na to, co jest w warunkach konkursowych i przetargowych, bo leży to po stronie burmistrza – podkreślał on. - Projektant projektuje tak, jak mu powie zleceniodawca.

Paweł Liszka zakwestionował sens wkopywania się w fundamenty dla podniesienia poziomu przyziemia, skoro znacznie tańsze byłoby podniesienie kondygnacji. Ale w tej krytyce posunął się jeszcze dalej:

- Dużo taniej byłoby wybudować nowy obiekt niż remontować czy modernizować stary. I mamy fajne miejsce, jeśli już mielibyśmy takie pieniądze wydawać – to jest osiedle Bereki. Mógłby tam powstać duży, nowoczesny obiekt i mamy mnóstwo miejsca parkingowego dla takiego obiektu.

Dzisiejszy MOK proponował radny, by pozostawić Bibliotece, ewentualnie sprzedać całą tę nieruchomość np. na spłatę długów. Reszta Rady jednak nie podchwyciła rewolucyjnej myśli.

Stagnacja miasta w imię rozrywki?

Niepokojącą wizję roztoczył natomiast radny Szymon Fatla:

- Trzeba sobie jasno powiedzieć, że wydawanie tak olbrzymich pieniędzy na remont MOK-u zatrzyma rozwój miasta: stagnacja, odpływ mieszkańców, brak nowych miejsc pracy, za to z wyremontowanym za niebotyczne pieniądze Ośrodkiem Kultury. To jest właśnie wizja życia tu i teraz, krótkowzrocznego, nastawionego na wydawanie i zadłużanie się. Nie w imię lepszego życia i rozwoju, lecz w imię rozrywki i zabawy.

Doceniając wagę krytycznych głosów i wątpliwości, dyrektor MOK-u postanowił jednak wystąpić w obronie formuły działania.

- Tego, co się dzieje w MOK-u nie uważam tylko za rozrywkę, bo to byłoby nie fair wobec moich ludzi, którzy ciężko pracują, również w soboty i w niedziele, nie tylko dla rozrywki, bo rzeczywiście tworzymy też kulturę przez duże K – oświadczył Bolesław Bara.

Na etapie ekspertyz jednak już myślano, żeby nadbudowa – m.in. sali widowiskowej - mogła się utrzymać na istniejących fundamentach, co służyło obniżeniu kosztów. Dyrektor posiada też rekomendacje dla projektantów od dzisiejszych użytkowników obiektów stworzonych według ich koncepcji.

- Chcemy zrobić wszystko, by była to sala na absolutnie najwyższym poziomie, począwszy od koncertów, skończywszy na spektaklach teatralnych tzw. systemem stanisławowskim, czyli bez nagłośnienia, czyli tak, jak się dzieje w profesjonalnych teatrach – deklarował szef MOK-u. - Niestety, na razie działamy warunkowo, tylko dzięki uprzejmości Sanepidu i straży pożarnej, czyli dosztukowywaniu i naprawianiu tego, co jest możliwe. Bo gdyby służby chciały zamknąć obiekt, to miałyby do tego pełne prawo. A pytania dotyczące kosztów są jak najbardziej zasadne. My też robiliśmy wszystko i po to były ekspertyzy, żeby wydatki były jak najniższe.

Nie budujmy prowizorki!

Wypowiedź dyrektora kolejnymi argumentami wzmocniła pani wiceburmistrz Joanna Iskrzyńska-Steg:

- Jeżeli budujemy markę stolicy Podhala, to bez kultury jej nie zbudujemy. Ta kultura jest tak samo ważna, a czasami ważniejsza od dróg, mostów chodników i o tym wszyscy wiemy. Z tego ośrodka kultury nie korzystają wyłącznie nowotarżanie, ale również cały region. Budujmy więc obiekt, który posłuży nam na dalsze dziesięciolecia, a nie budujmy prowizorki, która za pięć lat nie będzie dla nikogo atrakcyjna.

Tutaj dyrektor mógł pokrótce zaprezentować ofertę, która służy populacji od 2 do 102 lat, a w przypadku dzieci dojeżdżających z małych miejscowości np. na „teatr za złotówkę”, jest pierwszą możliwością kontaktu z wysoką, profesjonalną kulturą:

- Szacunkowo rocznie to jest ok. 30 tysięcy ludzi. A jeżeli mamy Misterium Męki Pańskiej, to przez kilka tygodni ogląda je ok. 4 tysięcy osób.

Dodajmy, że ubiegłoroczny przychód MOK-u z bogatej działalności scenicznej wyniósł prawie 600 tysięcy, w tym połowa tej kwoty była pozyskana od sponsorów.

- Myślę, że robota wielu osób - i moich pracowników domu kultury, i pracowników Urzędu Miasta, świadczy, że wykonaliśmy piękną pracę i powinniśmy pójść za ciosem, zrobić wszystko, żeby dla kolejnych pokoleń nie był to koszt, ale wspaniała inwestycja w przyszłość – przekonywał dyrektor.

Fontanna za milion

Po tych konkretach ze strony szefa MOK-u radny Michał Glonek postanowił jeszcze zapytać, w czym kulturze może pomóc fontanna za milion złotych.

- Początkowo ten projekt był realizowany bez fontanny, żeby obniżyć koszty, natomiast – jeśli chodzi o społeczne oczekiwania – był nawet bunt, jak możemy nie zrobić fontanny, bo te barany, ta fontanna, to jakieś dziedzictwo kulturowe, obiekt spójny z budynkiem, który kiedyś przeżywał swoją ogromną świetność – tłumaczyła pani wiceburmistrz. - Na wniosek mieszkańców projekt został poszerzony o fontannę. To nie była inicjatywa burmistrza, ale mieszkańców. Ten stary mechanizm fontanny jest cały do wyrzucenia. Barany zostają, można je trochę odczyścić, ale mechanizmy są w takiej cenie.

Ekonomiczne argumenty zwolenników przebudowania tylko sali widowiskowej też spotkały się z ripostą pani wiceburmistrz:

- W 2012 roku koszt przebudowy sali widowiskowej był skosztorysowany na 13 milionów złotych. Wiemy, że wszystkie koszty wzrosły o minimum 100 procent. Więc gdybyśmy mieli rewitalizować wyłącznie salę główną, to koszt wyniósłby 26 milionów. Dlaczego tak drogo? Bo to jest specjalistyczna budowla, która musi mieć odpowiednią akustykę, nagłośnienie, wyposażenie kinowe. A w tych obrysach uzyskamy 100 miejsc mniej niż w aktualnym projekcie. Więc dla 350 miejsc, na  które w takim obrysie pozwalają unijne przepisy, wydamy 26 milionów na obecne ceny, a resztę zostawimy  rozkładzie? Bo wiadomo, że cała elektryka i instalacja wod-kan są do wymiany. A teraz – dokładając 10 milionów – mamy zrewitalizowany cały obiekt.

 Poprzednia Rada nie zdecydowała się wchodzić takie koszty dla 350 miejsc Dla ekonomicznej opłacalności przy imprezach biletowanych potrzebnych jest bowiem miejsc minimum 500. A ponieważ obrysu fundamentów powiększyć się nie da – rozwiązaniem było dobudowanie balkonu.

Etapowanie – niemożliwe!

- Jeżeli dobudowujemy balkon, trzeba zerwać dach – przedstawiała sprawę pani wiceburmistrz. - A jeżeli zrywamy dach, trudno mówić o etapowaniu. Powtarzają państwo jak mantrę: „etapowanie, etapowanie”. A wtedy nie da się etapować. To jest niemożliwe. 

Po takim wystąpieniu radny Michał Glonek dociekał jeszcze, czy został jakiś ślad tych społecznych wniosków w sprawie fontanny:

- To była chyba na tyle poważna decyzja, że nie obeszło się bez określenia tego na papierze, prawda?

  - W pierwszych projektach nie ma fontanny, było tylko kółeczko zaznaczone – wyjaśniała II zastępczyni burmistrza. - Od razu więc był protest mieszkańców, że barany zostały zlikwidowane. W mediach społecznościowych na pewno można jeszcze znaleźć artykuły, może na komisjach, może na sesjach. Postaram się znaleźć.

Tak powiedział Dalajlama

Zwieńczeniem burzliwej dyskusji w sprawie MOK-u stała się niewątpliwie wypowiedź wiceburmistrza Waldemara Wojtaszka, dumnego, że nowotarski wniosek znalazł się na pierwszym miejscu rewitalizacyjnej listy w województwie, z maksymalnym dofinansowaniem:

- Odwlekanie w czasie tej inwestycji spowoduje, że nawet 35 milionów to będzie za mało. I prawdopodobnie tak będzie, że zaniechanie tego działania okaże się stratą. Proszę spojrzeć, ile dobra w tym obiekcie przez 40 lat jego funkcjonowania powstało, ile młodych talentów się rozwinęło. Ja nie wyobrażam sobie Nowego Targu bez takiego serca kultury. Tak jak Dalajlama mówi: „jak są problemy, to trzeba unieść się trochę nad nie, bo czasem problemy same się rozwiązują, te nasze wątpliwości same gdzieś się rozpływają”. Są tematy, które powinny nas jednoczyć i myślę, że w tym duchu ta uchwała powinna zostać podjęta. Optymistycznie i do przodu!...

Płomienna mowa wiceburmistrza natchnęła wiceprzewodniczącego Rady, Jana Łapsę, do zawnioskowania o zamknięcie pond godzinnej dyskusji. Gdy rozległy się głośne brawa, głosowanie stało się zbyteczne. Zmiany w Wieloletniej Prognozie Finansowej zostały uchwalone 13 głosami, przy 2 „przeciw”, a 6 radnych postanowiło wstrzymać się od głosu.

Wyniki głosowania imiennego w sprawie: zmian w Wieloletniej Prognozie Finansowej Gminy Miasto Nowy Targ na lata 2019-2028,

ZA: 13, PRZECIW: 2, WSTRZYMUJĘ SIĘ: 6, BRAK GŁOSU: 0, NIEOBECNI: 0

Lista imienna

ZA (13)

Drąg-Iłęda Stefania
Garbacz Ewa
Groń Bożena
Luberda Grzegorz
Łapsa Jan
Mozdyniewicz Marek
Pustówka Leszek
Rajski Jacenty
Sokół Danuta
Sroka Krzysztof
Swałtek Andrzej
Szokalska-Stefaniak Danuta
Wójcik Katarzyna

PRZECIW (2)

Fatla Szymon
Glonek Michał

WSTRZYMUJĘ SIĘ (6)

Fryźlewicz Marek
Garbacz Bartłomiej
Liszka Paweł
Michalska Agata
Mikołajski Lesław
Pawlikowska Ewa

Burzliwa dyskusja wokół MOK-u

Fot. Anna Szopińska