P1040195
Historia dzieje się na naszych oczach. Dziś może nawet jej nie zauważamy, ale po
latach głowić się będziemy, jak się zaczęło. Zwyczajnie od pomysłu wdrożonego w życie,
spontanicznie i trochę anemicznie, tak dzisiaj powiemy, ale za paręnaście lat? Może spiritus
movens spowszechnieje, rozwinie się do takich rozmiarów, że przecierać będziemy oczy?
Proweniencja jest tak świeża, że aż nieskromnie przypominać, ale założę się, że jak
zapytałbym dzisiaj w Szczawnicy, którego dnia się zaczęło i jaki to był dzień, to kto odpowie?
Jedna, dwie osoby… a przecież to było tak niedawno.
Zaczęło się w niedzielę 22 czerwca 2019 r. na ulicy Szlachtowskiej. Z inicjatywy
Stowarzyszenia Dajmy Nadzieję, przy wsparciu miejscowego Oddziału Pienińskiego Polskiego
Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego i Oddziału Związku Podhalan oraz burmistrza
miasta i gminy Grzegorza Niezgody otwarta została ścieżka imienia ks. Jana Kozioła,
upamiętniająca 125. rocznicę jego urodzin. Tablica zawiera kwintesencję zasług tegoż
kapłana żyjącego w latach 1894-1942, pracował w Szczawnicy w latach 1922-1942, patrioty,
gorliwego społecznika, ascety, dobroczyńcy ubogich, animatora życia kulturalnego,
propagatora turystyki – stąd jego zainteresowanie tą górą, na której często bywał. Zmarł w
wyniku pobicia przez gestapowców. Jego pogrzeb zamienił się w wielką manifestację
mieszkańców uzdrowiska i wzgardy dla okupanta.
Tablicę ufundowało Stowarzyszenie Dajmy Nadzieję, której prezesem jest Michał
Zachwieja, obok zapisanej intencji jej postawienia jest znaczący dopisek: „Mieszkańcy
Szczawnicy”. W uroczystości jej otwarcia wzięli udział prezes stowarzyszenia Michał
Zachwieja, prezes Oddziału Związku Podhalan Elżbieta Wiercioch i wiceprezes Marek
Ciesielka oraz mieszkańcy ulicy Szlachtowskiej, a przygrywała muzyka Zbigniewa
Przychodzkiego. Ścieżka ma 2,7 km długości i można ją pokonać w godzinę.
Zaledwie w dwa miesiące później możemy dopisać dalszą historię! Otóż, miejscowy
Oddział Akcji Katolickiej wespół z Oddziałem Pienińskim PTTK organizuje corocznie wycieczki
pod nazwą „Wytrwale Wzwyż”. Jedna z tegorocznych - w ramach VIII edycji – i z
podpowiedzi ks. dra Tomasza Kudronia - proboszcza parafii św. Wojciecha BM, odbyła się 25
sierpnia 2019 r. na Jarmutę (974 m), właśnie w intencji ks. kanonika Jana Kozioła.
P1040225Wędrującą grupę prowadził przewodnik Stanisław Błażusiak, wśród uczestników był m.in. Aleksander
Majerczak – prezes Oddziału Akcji Katolickiej w Szczawnicy. Spotkanie pod figurą Matki Bożej
Niepokalanie Poczętej w intencji tegoż kapłana może przerodzić się w coroczne
pielgrzymowanie, a tym samym utrwalanie jego pamięci. Po zejściu z Jarmuty odbyła się w
kaplicy Parku Dolnego msza w intencji ks. Jana Kozioła, a następnie udano się na cmentarz
pod Huliną, by złożyć kwiaty na jego grobowcu i pomodlić się z nadzieją, że kapłan otoczony
kultem mieszkańców Szczawnicy doczeka się wyniesienia na ołtarze.
Nie zakończę tak tekstu, korzystając z okazji wspomnę o samej figurze Matki Bożej,
bo jej historia jest tego warta. Posiłkować się będę opisem dokonanym przez Piotra Krzywdę
i Kazimierza Majerczaka w opracowaniu „Kapliczki nasze sercu bliskie” (2017), za które raz
jeszcze podziękować należy Oddziałowi Pienińskiemu PTTK w Szczawnicy, za pomysł, a
przede wszystkim jego sfinansowanie. To znakomita inwestycja w historię!
Figura Matki Bożej, zwrócona w stronę Szczawnicy, stoi na rozległej polanie
Andrzejówka, około dwieście metrów poniżej szczytu i stojącego na nim przekaźnika RTV.
Wykonana jest z białego marmuru, o wysokości 2,94 m, usadowiona na nieobrobionym
granitowym bloku, na szerszym cokole wymurowanym łamanym piaskowcem. Pod stopami
Matki kula ziemska opleciona przez węża, którego głowę depcze. Na cokole od frontu
wmurowana tablica fundacyjna z inskrypcją:
MATKO BOŻA NIEPOKALANA
MIEJ NAS W OPIECE
I CAŁĄ SZCZAWNICĘ
 
z podpisem:
 
SZCZAWNICZANIE Z KANADY
 
P1040200Obecna figura jest drugą z kolei. Pierwszą miał ufundować nieznany mieszkaniec
Krakowa ok. 1885 roku. Stała w innym miejscu, trochę powyżej. Gdy zwrócił się do
proboszcza z prośbą o jej poświęcenie spotkał się z odmową, usłyszał że to nie jest
odpowiednie miejsce dla niej, bo na polanie wypasa się owce i krowy. Niezrażony odmową
fundator zwrócił się do plebana sąsiedniej parafii obrządku greckokatolickiego w
 
Szlachtowej, który nie tylko ją poświęcił, ale i zorganizował transport figury na szczyt wozem
ciągniętym przez woły. Niestety, nie wiadomo kiedy, figura uległa zniszczeniu rozbita
uderzeniem pioruna. Prawdopodobnie stało się to po roku 1927, jak słusznie odnotowali
autorzy monografii kapliczek, jeszcze w wydaniu „Ilustrowanego przewodnika po Pieninach i
Szczawnicy” z tego roku autorstwa Alfreda Hammerschlaga, Michała Marczaka i Jana
Wiktora – została odnotowana. Trzeci z wymienionych autorów Jan Wiktor po latach w
swoim najbardziej rozpoznawalnym dziele „Pieniny i ziemia sądecka” (1965) napisał, że w
tradycji ludowej istniało przekonanie, że figura na Jarmucie została wzniesiona na miejscu
dokonanej zbrodni, a piorun ją zdruzgotał, gdyż ufundowana została przez osobę o
niegodziwych rękach.
Obecną figurę postawili w 2002 r. emigranci z Kanady, potomkowie dawnych
mieszkańców ze Szczawnicy. Poświęcenia po mszy świętej z udziałem ponad setki
uczestników dokonał ówczesny proboszcz szczawnickiej parafii ks. Franciszek Bondek.
Każdego roku na nabożeństwo majowe pod figurę zapraszają członkowie szczawnickiego
Oddziału Związku Podhalan.
Na koniec podziękuję, gdyż na Jarmucie znalazłem się gorąco zachęcany przez
Kazimierza Majerczaka i przy wydatnej pomocy Mariana Dziedziny-Wiwra, któremu
szczególnie dziękuję za opowieść o postawieniu pierwszej figury Matki Bożej i dokładne
pokazanie w terenie rozgraniczenia ról szczawnickich od Rusinów Szlachtowskich.
Ryszard M. Remiszewski