smogses19NOWY TARG. Spraw i uchwał na listopadowej sesji rady Miasta było dużo, ale zdecydowanie zdominował ją smogowy problem. Dość już wnikliwej analizie stanu rzeczy i jego przyczyn; wypowiedziom i ocenom eksperckim - nie towarzyszył jednak zbytni optymizm.

Jest tak, bo wszystkie (już wieloletnie, a w tym roku naprawdę zintensyfikowane) działania samorządu nie przynoszą na razie oczekiwanych efektów. A z rządowego szczebla – oprócz środków na rozwój geotermii – nie nadchodzi na razie spodziewana pomoc.                                              

Miasto – chłopiec do bicia?

- Ok. 3 milionów 200 tys. miało być z Regionalnego Programu Operacyjnego na wymianę prawie 300 kotłów – nie dostaliśmy tych pieniędzy; Program Czyste Powietrze miał być dostępny i skuteczny. Jedno i drugie okazało się złudne – smutne podsumowanie czynił radny Lesław Mikołajski. - A jeszcze Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska karze nas za opieszałość w spełnianiu tych obowiązków. Czy nie czas zmienić filozofię i strategię? Marszałek apeluje, żeby 1 procent budżetu przeznaczyć na walkę ze smogiem; żeby nie polegać na obiecankach. No bo obiecują nam, nie dają pieniędzy a później nas karzą za to, że czegoś nie realizujemy, bo nie mamy środków… Proszę powiedzieć, czy powoli nasze miasto nie staje sie takim chłopcem do bicia?

Położenie – piękne i fatalne

- Przyczyny są złożone – tłumaczył wywołany do odpowiedzi burmistrz Grzegorz Watycha. - Leżymy w dolinie Dunajców, pod ścianą Działu, który powoduje zatrzymywanie zanieczyszczeń. Jeśli kilku właścicieli prywatnych domów wymieni piece, a jeden nie, to efektu nie ma. No i jesteśmy  karani, choć Polski Alarm Smogowy zastrzega, że nie chodzi o piętnowanie tych samorządów, które mają stacje pomiarowe. Te, które ich nie mają, są poza wszelkimi rankingami. Przykład Krakowa pokazuje teraz, że bez kompleksowego rozwiązania nie da się. Marszałek, widząc, że Kraków wymienił ileś kotłów, przeznaczył kilkanaście milionów dla gmin ościennych, bo widzi, że sam Kraków nie uzyska efektu ekologicznego, jeżeli jest w dolinie i wszystkie miejscowości będą zanieczyszczać powietrze.

Państwo nie pomaga…

- Adresatami pretensji są właściciele nieruchomości, bo to przecież nie miejskie obiekty dymią – kontynuował burmistrz. - Naszą rolą jako samorządu jest wspomagać, zachęcać, mobilizować. Jeżeli jestem posiadaczem, to muszę się liczyć z tym, że raz na 50 lat trzeba wymienić dach, a raz na 20 lat – piec. Chodzi o to, żeby wymienić go na ekologiczny, a niestety, nasze państwo w tym nie pomaga, bo do niedawna możliwe było nabywanie i instalowanie w budynkach pieców niskosprawnych, nieekologicznych. Również opał pozostaje poza zainteresowaniem odpowiednich służb. Zgłaszaliśmy, że mieszkańcy skarżą się na jakość węgla, ale kontrola Państwowej Inspekcji Handlowej była kontrolą li tylko papierową, gdyż badanie próbki jest bardzo kosztowne.

Nieuchronnie musiała pojawić się kwestia:

Czy to już czas na restrykcje?

- Ja uważam, że rok 2023, kiedy zacznie obowiązywać uchwała antysmogowa, wcale nie jest tak odległy – mówił burmistrz. - Środki, które dostaliśmy z RPO, już się kończą, a jeśli Urząd Marszałkowski dostrzega skalę problemu, to powinien starać się z innych programów przesunąć na to pieniądze, bo dla wielu mieszkańców koszt inwestycji jest zbyt wysoki. Problemem są duże budynki wznoszone w latach siedemdziesiątych i starsze, nieocieplone. Mieszkają w nich często osoby samotne lub emeryci. Budynek jest ogromny, a zasoby na to, żeby go utrzymać, termomodernizować – bardzo małe. Nasze kontrole to są działania zapobiegające spalaniu odpadów. Na tym będziemy się koncentrować.

Wielu nie stać na ekologię…

- Najtrudniejsze jest przejście wielu mieszkańców na inny system grzewczy – przyznawał gospodarz miasta. - To kwestia zmiany mentalności, zmiany przyzwyczajeń. Wcześniej do sieci gazowej nie podłączali się oni licznie, kierowani może jakimiś obawami. Teraz do sieci ciepłowniczej podłączają się chętnie, ale nie jesteśmy w stanie rozwinąć jej szybko. Podjęcie jakiejś uchwały antysmogowej dla naszego miasta – uważam,  że jest to temat otwarty. Liczę zarówno na odzew marszałka, do którego skierowaliśmy apel, jak i naszego rządu, który powinien zareagować, widząc słaby postęp w realizacji programu Czyste Powietrze.

Czyste Powietrze – biurokratyczny niewypał?

- To jest wypuszczanie ludzi – jeśli w apelu do mieszkańców zachęca pan ich do skorzystania programu Czyste Powietrze, a doskonale pan wie, panie burmistrzu, jak to działa w praktyce i jakim jest niewypałem. Zatem bądźmy konsekwentni – odniósł się z kolei radny Marek Fryźlewicz do apelu, który ma trafić do ludzi za pośrednictwem parafii.  

Domagał się też odpowiedzi na swoją interpelację sprzed pół roku, w sprawie programu osłonowego rekompensującego mieszkańcom różnicę między ceną węgla, a innych nośników, podobnie jak w Krakowie, czy teraz i w Oświęcimiu.

- Skoro inne samorządy już sobie tak poradziły, trzeba korzystać z dobrych wzorów, a nie unikać. Bo to są najważniejsze tematy - przekonywał.

„Blokowcy” kontra „kamienicznicy”

- Moje utyskiwania na Program Czyste Powietrze dotyczą zbytniej biurokratyzacji  wyjaśniał burmistrz. - Jest tyle formularzy i wymagań, że nawet z pomocą urzędników trudno to wypełnić. Ten program raczkuje. Ale wierzę, że ci, którzy przebrną przez to i zostaną zweryfikowani w Wojewódzkim Funduszu, skorzystają z tych środków. 5-tysięczne środki, których my udzielamy, symboliczne w stosunku do środków unijnych, nie wymagały aż takich formalności. Liczę na to, że program Czyste Powietrze zostanie zmodyfikowany, bądź też środki te zostaną przekazane do gmin. Funkcjonuje też ulga w podatku od nieruchomości dla tych, którzy ogrzewają ekologicznie. Ale obserwujemy – np. stojąc na Dziale, że dwa kominy potrafią zasmrodzić całą dzielnicę. Nie zapominajmy, że połowa miasta jest ogrzewana ekologicznie i z perspektywy mieszkańców bloków wygląda to tak, że kamieniczników dotuje się z budżetu miasta. To też są opinie, których jako burmistrz muszę wysłuchiwać – że mieszkańców budynków wielorodzinnych nie dotujemy, nie dajemy ulg.

Interesy grup mieszkańców oczywiście mogą być rozbieżne, ale smog, który wnika nam do płuc, jest jeden. Temat walki z nim na tych bolączkach się nie zakończył. Wkrótce – ciąg dalszy.   

Fot. Anna Szopińska