P3670041NOWY TARG. Nowotarska „Chatka” się rozwija. Od września uruchamia nową szkołę w nowym miejscu. Będzie to Szkoła Specjalna Przysposabiająca do Pracy – placówka o uprawnieniach publicznych. Ale budynek wymaga potężnego nakładu pracy.

Jedno z najbardziej innowacyjnych i pionierskich kół Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną, jeszcze na fali 30-lecia istnienia, podejmuje inicjatywę rozszerzenia swojej przestrzeni życiowej. Wszystko to z myślą o najstarszych wychowankach, którzy – nie mając możliwości kontynuowania zajęć – byliby skazani na powrót w domowe cztery ściany.

- Największy problem, jaki teraz mamy, to brak odpowiedniej bazy lokalowej – mówi Grażyna Kukulska, prezes nowotarskiego Koła Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym (PSOUU) „Chatka” w Nowym Targu. - Potrzeby są bardzo duże. Przybywa nam zadań, przybywa dzieci. Utworzyliśmy nową placówkę, tworzymy nowe grupy przedszkolne. Chcemy przyjąć wszystkich, ale w dotychczasowych warunkach lokalowych nie jest to możliwe. Bardzo się cieszymy, że udało się nam znaleźć odpowiedni budynek, choć na razie wymaga on ogromnego nakładu pracy, generalnego remontu i przystosowania do potrzeb naszych dzieci.

Chodzi o warsztatowy obiekt wynajęty od Nowotarskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Powierzchnia – ok. 210 metrów kwadratowych, do tego dość duże patio do wykorzystania na ogródek. Przestrzeń inspirująca, ale wymaga zrobienia wylewek i położenia podłóg, podwieszenia sufitów, wykonania całkiem nowych instalacji, węzłów sanitarnych i ścian działowych. Pierwsze wejście przyszłych lokatorów do dawnych warsztatów już się dobyło.

 - Budynek został nam wynajęty na bardzo korzystnych warunkach i liczymy na dobrą współpracę z tą instytucją, bo naprawdę zostaliśmy tutaj bardzo ciepło przyjęci i mamy możliwość urządzenia wszystkiego tak, jak dla naszych dzieci będzie najlepiej – dodaje pani prezes.    

P3670073

Tutaj warunki do nauki podstawowych czynności, do usamodzielniania się i wchodzenia w dorosłość znajdzie najstarsza grupa z Ośrodka Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczego. Dla niej powstaną tutaj pracownia kulinarna, klasa edukacyjna, sala terapeutyczna, a ogródek może dostarczyć jarzynek do kuchni. 

Ta właśnie najstarsza grupa, która na razie pozostaje w głównym budynku, zapoczątkuje Szkołę Przysposabiającą do Pracy.  Wtedy zwolni się miejsce dla dzieci już czekających na przyjęcie do grupy przedszkolnej.

 - Od września chcemy uruchomić II klasę Szkoły – zapowiada Grażyna Kukulska. - Tak, że będzie tu Szkoła Przysposabiająca do Pracy i najstarsza grupa rewalidacyjno-wychowawcza.

Ponieważ będą to klasy wychowanków z niepełnosprawnością intelektualną i sprzężonymi niepełnosprawnościami, zgodnie z przepisami nie będą one mogły liczyć więcej niż 4 osoby. Tym samym w nowym lokum zmieści się w sumie 16 podopiecznych „Chatki”. Ale żeby mogli się oni tu wprowadzić – trzeba wykonać mnóstwo pracy - pracy organizacyjnej, koncepcyjnej, fizycznej. Remont i przystosowanie oznaczają bardzo duże koszty.

W adaptacji nowej przestrzeni – tak, jak i we wszystkich dotychczasowych dziełach – bardzo znaczący będzie udział rodziców 200 już teraz wychowanków „Chatki”.

- W tej chwili jest to gaszenie największego pożaru, który mamy w „Chatce”, jakim jest totalny już brak pomieszczeń – mówi Agnieszka Sikora z Koła PSOUU „Chatka”. - Nowy obiekt zapewni nam miejsce dla przynajmniej trzech grup i pozwoli zwolnić miejsce, żebyśmy mogli przyjąć kolejne dzieciaki. Jesteśmy stowarzyszeniem rodziców i naszym priorytetem jest to, żeby ci, którym rodzi się niepełnosprawne dziecko, mogli je tu zostawić, mogli podjąć pracę i normalnie żyć.   

P3670066

Ktokolwiek ma jakieś możliwości, umiejętności, trochę czasu – będzie wspierał przedsięwzięcie pracą koncepcyjną lub fizyczną. Jak dowodzi cała 30-letnia historia „Chatki” – wspólnymi siłami można zdziałać wiele. Niemniej z grubsza tylko oszacowany koszt adaptacji przerasta możliwości Stowarzyszenia.

- Piszemy teraz dwa projekty i mamy nadzieję uzyskać dofinansowanie chociaż z jednego – mówi przedstawicielka rodziców. - Mamy nadzieję, że to nam pomoże. Natomiast nie chcielibyśmy ruszać pieniędzy, które mamy uzbierane na wkład własny, bo naszym głównym celem jest wybudowanie dużego obiektu i tam już będziemy mieć 4.000 metrów kwadratowych do zagospodarowania. Tam planujemy opiekę wytchnieniową, tam planujemy skonsolidować wszystkie istniejące grupy, czyli przedszkole, ŚDS i OREW i Szkołę Przysposabiającą. 

P3670045

 Do tej pory bowiem działalność „Chatki” rozproszona jest w trzech siedzibach, a budynek warsztatów Spółdzielni będzie czwartym. Dopiero planowane dobudowanie kolejnej części do głównego obiektu docelowo rozwiązywałoby wszystkie lokalowe kłopoty placówki, która ma wychowanków aż z ośmiu gmin – od Kacwina po rejon Czarnego Dunajca i od Białego Dunajca po Rdzawkę.

- W tej chwili duży budynek jest już tak zaawansowany projektowo, że składamy ostatnie dokumenty do pozwolenia na budowę i mamy nadzieję otrzymać je w maju – relacjonuje Agnieszka Sikora. - Wtedy będziemy się mogli strać o dofinansowania i szukać projektów umożliwiających realizacje. Natomiast kluczowym naszym problemem jest wkład własny – przy takiej inwestycji bardzo duży, jak na nasze możliwości. Bez wsparcia nowotarżan my tego nie zdołamy uzbierać.

30 lat temu początek tak dziś rozwiniętej działalności dała grupa rodziców, która swoich czasem głęboko i wielorako niepełnosprawnych dzieci postanowiła nie oddawać do domów opieki, lecz – podążając za ich możliwościami i potrzebami, zapewnić im jak najlepsze warunki rozwoju i poczucie bezpieczeństwa.

- Sprawą dla nas kluczową jest, żeby objąć opieką, pomocą i rehabilitację rodzinę i dziecko od momentu urodzenia do naturalnej śmierci – puentuje pani Agnieszka. - U nas nie ma limitów wiekowych, tak, że dzieciaki są u nas niemal od pierwszych dni życia do… końca.

Nowe lokum "Chatki" - pierwsze wejście

Fot. Anna Szopińska