wierchyy

PIŁKA NOŻNA. W niedzielnych meczach 2 kolejki rozgrywek grupy wschodniej 4 ligi z bardzo dobrej strony pokazali się gracze Wierchów Rabka, którzy wygrali wyjazdowe spotkanie z Wolanią Wola Rzędzińska. Słaby początek sezonu notuje Watra Białka Tatrzańska, która przegrała drugie spotkanie. Tym razem białczanie polegli na boisku w Bochni.

Wolania Wola Rzędzińska – Wierchy Rabka 1:3 (0:2)

Bramki: 0:1 Ciećko 6, 0:2 Ciećko 31, 1:2 Tubek 54, 1:3 Banik 78.

Wierchy: Zhuk – Chochliński, Jędrzejowski, Świerzbiński, Uhroński – Zubek (89 Traczyk), Dudek, Banik, Czubin (66 Myrda), Dudzik (46 Kościelniak) – Ciećko (78 Pazurkiewicz).

Działo się na boisku w Woli Rzędzińskiej. Oprócz 4 goli, były też dwie czerwone kartki. Pierwsza dla zawodnika Wierchów, Jędrzejowskiego już w 22 min za – zdaniem arbitra – celowe uderzenie ręką w twarz jednego z zawodników gospodarzy. Drugą czerwoną kartkę – w konsekwencji drugiej żółtej – zobaczył w 63 gracz Wolanii Miniorczyk.

Jak padły bramki?

0:1 6 min – świetna zespołowa akcja Wierchów. W jej końcowej fazie Banik dogrywa w polu karnym do Ciećko, a ten z bliska dopełnia formalności.

0:2 31 min – szybka, składna kontra grających w liczebnym osłabieniu Wierchów. Zakończył ją efektownie Ciećko, który z narożnika pola karnego przymierzył w samo „okienko”.

1:2 54 min – po strzale głową Tubka, piłka trafia najpierw w słupek, potem odbija się od Zhuka i wpada do bramki.

1:3 78 min – indywidualna akcja Banika, który zalicza swoje debiutnckie trafienie w Wierchach. 

- Zadowolony jestem i z wyniku, i z charakteru jaki pokazaliśmy w tym spotkaniu. Czerwona kartka – moim zdaniem mocno dyskusyjna – trochę skomplikowała naszą sytuacje. W pierwszej połowie zagraliśmy bardzo dobrze taktycznie. W drugiej, stracony gol kontaktowy na chwilę wprowadził nerwowość w naszą grę, ale w momencie kiedy siły na boisku się wyrównały, odzyskaliśmy kontrolę nad meczem. Ogólnie, mecz na duży plus – ocenił grający trener Wierchów, Sebastian Świerzbiński.

BKS Bochnia – Watra Białka Tatrzańska 3:1 (2:0)

Bramki: 1:0 Świątek 11, 2:0 Rachwalski 30, 3:0 Aliba 58, 3:1 Cicman 73.

Watra: Kudła (60 Kobal) – Łukaszczyk, Lajcak, Bałos, Kostrzewa – Dudek, Cicman, Kwiędacz (46 Kurnyta), Thoma – Strapkay (60 Mroszczak), Lichacz (80 Rabiański).

- Kolejny byle jaki mecz w naszym wykonaniu. Szczególnie pierwsza połowa, w której mieliśmy duże problemy z tym by wykreować sobie jakieś sytuacje. Po przerwie już było z tym lepiej. Po golu na 1:3, w końcówce przy większym szczęściu mogliśmy nawet wyciągnąć remis. Mieliśmy 4 dogodne okazje bramkowe, z których przynajmniej dwie powinniśmy wykorzystać. Notujemy falstart w sezonie, ale poniekąd można było się tego spodziewać. Wciąż jesteśmy na etapie budowy drużyny. Wciąż szukamy wzmocnień. Myślę, że jeszcze chwila i wszystko zacznie się powoli zazębiać i przyjdą wyniki. Na pewno czeka nas dużo pracy nad poprawą gry w defensywie, bo to w tych pierwszych dwóch meczach było naszą dużą bolączką – przyznał po meczu grający prezes Watry, Andrzej Rabiański.