Szaflary przegraly w PisarzowejWe środę dwa podhalańskie zespoły występujące w grupie sądeckiej ligi okręgowej rozegrały swoje mecze zaległe. Lider tabeli i mający już zapewniony awans do IV ligi zespół Zakopanego pokonał na swoim boisku LKS Kobylankę 5:2. Nie powiodło się za to zawodnikom LKS Szaflary, którzy przegrali w Pisarzowej z tamtejszą Olimpią 1:2.

KS Zakopane – LKS Kobylanka 5:2 (4:1)
0:1 Kotowicz 8, 1:1 Stępień 12, 2:1 Walczak Wójciak 17, 3:1 Kłosowski 27, 4:1 Wesołowski 38, 5:1 Wesołowski 50, 5:2 Wożniak 54.
Zakopane: Kożuch – Floryn (57 Król), Pękala, Frasunek, Babicz, Walczak Wójciak, Stępień, Leniewicz, Stanek (81 Sawina), Kłosowski (72 Drabik), Wesołowski (88 Murzyn).

Zakopiańczycy co prawda zaczęli źle bo w 8 minucie stracili gola, ale szybko bo już 4 minuty później doprowadzili do remisu a po kolejnych 5 minutach już wyszli na prowadzenie. Jeszcze przed przerwą piłka dwukrotnie lądowała w bramce przyjezdnych. Po przerwie gospodarze już nie forsowali tempa, spokojnie kontrolując wydarzenia na boisku.

Olimpia Pisarzowa – LKS Szaflary 2:1 (1:0)
Bramka dla Szaflar: D. Baboń 55.
Szaflary: Cisoń – S. Baboń, Rusnak, Strama, Hajnos, D. Mrugała, F. Kamiński, D. Baboń, Marek (46 Szczepaniec), Czajkowski, Majewski.

Szaflary pojechały na mecz w ledwie 12 osobowym składzie. W drugiej połowie w konieczności w formacji ataku zagrał nominalny bramkarz Grzegorz Szczepaniec. Mimo takich problemów podopieczni Stanisława Budzyka byli biscy wywiezienia punktu: - To był typowy mecz walki, w którym najbardziej sprawiedliwym wynikiem byłby remis. Przy wyniku 1-1 mieliśmy trzy wyśmienite okazję. Najlepszą z nich zmarnował Czajkowski, który przestrzelił w sytuacji sam na sam. Druga bramkę straciliśmy po stałym fragmencie gry, gdzie najwyższy zawodnik gospodarzy wyskoczył i głową pokonał Cisonia. Była to jedyna okazja gospodarzy w drugiej połowie. Szkoda ze nie mogliśmy wystąpić w najsilniejszym składzie bo mecz wyglądałby całkiem inaczej. Takie są jednak skutki grania w tygodniu gdzie większość zawodników ma pracę i nie każdy może się z niej zwolnić – ocenił trener Budzyk.