Michał Król   Fot. Anna SzopińskaTego człowieka rzeczywiście „trudno zastać na płaskim" – jak mówiła szefowa nowotarskiej Galerii BWA „Jatki", Ania Dziubas, witając Michała Króla – młodego zdobywcę skalnych ścian, wspinacza z wieloma już uznanymi osiągnięciami na koncie.

Jego wyczyny często dokumentuje fotograficznie i filmowo inny młody wspinacz z Nowego Targu, Adam Kokot. Michał Król najczęściej działa natomiast w teamie z Andrzejem Sokołowskim – swoim przyjacielem z Jeleniej Góry.
Tym razem multimedialny pokaz z cyklu „Mam wam coś do powiedzenia" był rejestracją tyczenia trudnej trasy na Pik Mińsk w paśmie Koshaal-Too na granicy kirgisko-chińskiej. Dla Michała Króla i „Sokoła" było to drugie, tym razem już udane podejście do trudnego szczytu.
Nie dokonaliby jednak obaj tego wyczynu bez zdobycia wspinaczkowych szlifów najpierw w polskich i słowackich Tatrach – w lodowych kaskadach Doliny Białej Wody, potem we włoskich Dolomitach, w Północnej Karolinie na ternie Stanów Zjednoczonych, wreszcie w Indiach. Właśnie po powrocie z Indii urodził się pomysł wyprawy do Kirgizji.michal


Pierwszy raz dwaj wspinacze ruszyli tam w 2009 r., znając skalno-lodowy masyw tylko z fotografii. W sfinalizowaniu wyprawy przeszkodziły wtedy jednak dzielnej dwójce fatalna pogoda i wypadek. Michał Król został bowiem boleśnie ugodzony w rękę spadającym kawałkiem lodu. To zdarzenie zmusiło ich do wycofania się ze ściany.

Kirgizja jednak nie dawała im spokoju. Od punktu, gdzie kończy się droga, przez bagnistą równinę i kamienne wertepy, wspinacze ruszyli znowu na podbój Piku Mińsk po dwóch latach, z mnóstwem sprzętu i lin. Był sierpień 2011 roku. Bazę założyli na wysokości 3.700 metrów. Tym razem pogoda też kaprysiła. Przez trzy tygodnie doświadczyli takiej zmienności aury, jaką można kojarzyć tylko z czterema porami roku. Dlatego tak potem nazwali wytyczoną przez siebie drogę – Cztery Pory Roku. Mimo wszystko warunki, nawet przy mroźnych nocach, były na tyle dobre, by w dwa dni mogli dokonać wejścia na szczyt. krol6

Droga wiodła przez skalne piony, szczeliny tak wąskie, że trudno się było przez nie przez nie przecisnąć wspinaczowi z plecakiem. Pokonywali lodowe nitki, pięli się przez skalne i lodowe przewieszki, korzystając z lin pozostawionych dwa lata wcześniej. Nocleg wypadł zdobywcom na skalnej półce, która z trudem mieściła ich obu. By móc zasnąć, musieli się przywiązać linami. Ale na szczyt docierali potem w iście alpejskim stylu – tylko z czekanami i tabliczką czekolady w kieszeni.

Zdobywcy na szczycie Fot. ze slajdów Michała Króla

Za wytyczenie trudnej drogi na Pik Mińsk team Król-Sokołowski otrzymał wyróżnienie w alpinistycznym kręgu.
A co będzie celem kolejnej wyprawy? Michał Król uzależnia to od zgody władz pakistańskich. Bo razem z Andrzejem Sokołowskim zamierza ruszyć w rejon lodowca Baltoro i słynnego ośmiotysięcznika K2.