P3690031POWIAT NOWOTARSKI. Podhalański Szpital wciąż boryka się ze skutkami przypadku koronawirusowego zakażenia na oddziale chorób wewnętrznych. Wczoraj pobierane były wymazy od personelu medycznego, dziś testowanych będzie 44 pacjentów. O rozwoju sytuacji przesądzą wyniki.

To, czego doświadcza Szpital, jest dużej mierze reperkusją wzrostu ilości zakażeń na Podhalu, powiązanego oczywiście z intensyfikacją ruchu turystycznego. Z pomocą odpowiednio wcześniej zorganizowanego pretriage’u  duża placówka stosunkowo długo unikała przeniknięcia zakażeń koronawirusem na oddziały. Teraz wydarzyło się, to co było nieuchronne i dotknęło akurat interny.

P3550653

- Pacjent został hospitalizowany z powodu niewydolności dróg moczowych – wyjaśnia Marek Wierzba, dyrektor Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego. - Oczywiście był badany, oceniany pod kątem nosicielstwa koronawirusa i zostało to wykluczone. W trakcie leczenia, po kilku dniach, okazało się, że ktoś z bliskich członków rodziny tego pacjenta przeszedł test, który dał wynik pozytywny. Pacjent został natychmiast wyizolowany i pobraliśmy od niego wymaz, kierując go do w miarę szybkiej diagnostyki, bo, niestety, dzisiaj to dość długo trwa. Wszystkie procedury, które w takich wypadkach obowiązują, zostały zastosowane. Pacjent jest już przekazany do szpitala jednoimiennego, natomiast w zaistniałej sytuacji wstrzymaliśmy przyjęcia nowych pacjentów na oddział oraz wypisy pacjentów, którzy są hospitalizowani.

Ani wejść, ani wyjść

Ta oddziałowa kwarantanna potrwa, aż od wszystkich pacjentów interny zostaną pobrane i przebadane wymazy. Podobnym procedurom został poddany personel medyczny, pielęgniarski, opiekunki medyczne i obsługa żywieniowa. Wymazy od pracowników Szpitala były pobierane w środę, a od pacjentów – będą dziś.

- Jeżeli okaże się, że nie mamy nikogo pozytywnego - ani wśród pacjentów, ani wśród personelu - to wracamy do normalnego trybu funkcjonowania oddziału – zapowiada dyrektor. - A jeśli okaże się, że wśród personelu czy pacjentów są osoby pozytywne, to, niestety, będziemy musieli ich izolować i stosować zupełnie inne procedury.

Na razie w kwarantannie są dwie osoby z personelu, które miały bezpośredni kontakt z zakażonym pacjentem, a pracowały bez pełnego zabezpieczenia. Na razie więc koronawirus w Szpitalu nie spowodował większych problemów kadrowych. Natomiast na oddziale przebywa 44 pacjentów.

- Wszyscy ci pacjenci są zaopiekowani, są leczeni – zaznacza dyrektor. - Ich pobyt przebiega normalnie, wyjąwszy fakt, że część mogłaby już zostać wypisana, gdyby nie trzeba się było upewnić, czy nie są zarażeni.

Pretriage – nie przed wszystkim chroni

W tym samym czasie do dużego niepokoju związanego z ewentualnością zakażenia doszło na oddziale kardiologicznym.

- Pojawiło się podejrzenie, że pacjent również był „z kontaktu” z osobą zakażoną, ale w efekcie okazało się, że takiego kontaktu nie miał – tłumaczy szef placówki. – Jeżeli pretriage pozwala nam dość skutecznie selekcjonować pacjentów przed dostaniem się do Szpitala, tak w przypadku osób przywożonych z udarami, zawałami, nieprzytomnych – priorytetem jest szybka interwencja.

Z tego też powodu Szpital nie jest w stanie całkowicie zabezpieczyć się przed przeniknięciem zakażenia na wysokospecjalistyczne oddziały. Pozostają tylko środki ochrony i sanitarne procedury.

Oddział „covidowy” wchłonęła chirurgia. Ale może wrócić

Na przełomie kwietnia i maja w Podhalańskim Szpitalu – zgodnie z przyjętym systemem szpitala jednoimiennego i oddziałów zakaźnych w innych szpitalach - został utworzony mały oddział covidowy. Pacjentów z wynikiem pozytywnym na etapie SOR-u udawało się jednak szybko przekazywać do szpitali zakaźnych w Krakowie lub na oddział zakaźny w Suchej Beskidzkiej. Miejsce wydzielone z obszaru docelowo przeznaczonego dla chirurgii przestało więc być konieczne. Stało się natomiast bardzo potrzebne dla pacjentów pracującej na coraz większych obrotach operatywy.

P3690025

- Niezależnie od sytuacji związanej z covidem, mamy przecież mnóstwo pacjentów nowotworowych, którzy też potrzebują pomocy i łóżek – mówi dyrektor Wierzba. - Stwierdziliśmy więc, że odchodzimy od takiego rozwiązania, ta powierzchnia została już wchłonięta przez oddział chirurgiczny.

Dyrektor Podhalańskiego Szpitala, który jest jednocześnie szefem komisji zdrowia Sejmiku Województwa - wie, że w Małopolsce coraz częściej mówi się o potrzebie uruchomienia kolejnego szpitala jednoimiennego.

- Bacznie obserwujemy sytuację i jeżeli okaże się, że będziemy zmuszeni do tego, aby hospitalizować u siebie pacjentów z koronawirusem – mamy w zanadrzu rozwiązania, mamy przygotowane decyzje, które pozwolą taką przestrzeń wydzielić i oddział urządzić – zapowiada dyrektor.

Fot. Anna Szopińska